Piękna historia, ja tak dobrze nawet rodzinnych opowieści nie znam, ale taka nasza przeszłość. Na marginesie mi się inna przypomniała historia przeczytana swego czasu w Rzeczpospolitej:
Wracając do ą ę nasz mózg daje radę, :) podaję za : http://www.plasterek.pl/SprytnyMozg.html"Adam Borowski, szef Volumenu, wydawca albumu "Żołnierze wyklęci", opowiedział mi następującą historię. Podarował album młodemu człowiekowi. Ten go pokazał w domu. W niedzielę babcia wezwała rodzinę. Powiedziała: w tej książce jest zdjęcie mojego oddziału, mojego dowódcy, mojego męża - to znaczy, że już wolno. Słuchajcie więc, my nie nazywamy się Stefańscy, tylko Kowalscy, ja nie jestem Eulalia, lecz Eufrozyna, dziadek nie był Piotr, tylko Antoni, ci synowie, którzy urodzili się na Wschodzie, noszą dziś inne imiona, niż dostali na chrzcie, tylko ci, którzy urodzili się już tu, imiona mają prawdziwe... Niedługo potem babcia umarła."
"Zdognie z nanjwoymszi baniadmai perzporawdzomyni na bytyrijskch uweniretasytch nie ma zenacznia kojnoleść ltier przy zpiasie dengao sołwa. Newajżanszjie jest to, żbey prieszwa i otatsnia lteria byla na siwom mijsecu, ptzosałoe mgoą być w niaedziłe i w dszalym cąigu nie pwinono to sawrztać polbemórw ze zozumierniem tksetu. Dzijee sie tak datgelo, że nie czamyty wyszistkch lteir w sołwie, ale cłae sołwa od razu."


Odpowiedz z cytatem
