Moim zdaniem kosze w górach nic by nie dały. Zresztą nie ma ich praktycznie nigdzie i raczej powód wszędzie jest podobny - nie ma kto tego znosić. Straż nie jest w stanie zniesć smieci ze sporadycznych miejsc o czym piszesz, a co dopiero gdyby ustawić kosze. Argument o zwierzynie rzekomo roznoszacej smieci z koszy jakoś do mnie nie trafia - dobra wymówka dla parku (chociaż nie wiem co by szkodziło powiedziec wprost). Drewniany kosz mozna dodatkowo wyposazyć w zamykaną klapę i problem z głowy, a wyszłoby parę groszy wiecej. Niech juz lepiej bedzie po staremu, pozostaje liczyć na kulturę i egzekwowanie przepisów. Tym bardziej, że gdyby takie kosze stanęły (hipotetycznie) to ilosć smieci do znoszenia wzrosłaby minimum dwukrotnie. Po pierwsze część z tych, którzy rzucają gdzie popadnie zaczęła by rzucać do koszy, a tego jest sporo, tylko pozornie wygląda iż problem nie istnieje bo jest to "rozciągniete" na całej długości danego szlaku. Po drugie zaczeliby wrzucać tam smieci ci, ktorzy do tej pory tego nie robią, bo albo się ograniczają, albo znoszą swoje smieci ze sobą na dół. Tak, że byłoby tego sporo - szczególnie w sezonie nie do opanowania.
Problem smieci nie dotyczy zresztą tylko Parku, bo na nim Bieszczady się jeszcze nie kończą - podobnie jest w innych miejscach. Straż zajmuje się czym innym, a nie zwracaniem na to uwagę. Szczególnie w sezonie i w długie wekendy straż powinna celowo patrolować najbardziej uczęszczane szlaki (oczywiście nie w mundurach, bo jak tak to lepiej wcale), a tego nie robi.
To natomiast, że koszy nie ma w miejscach, gdzie aż się o to prosi - parkingi, okolice sklepów, niektóre schroniska pozostawiam bez komentarza. Np. niech ktoś spróbuje wyrzucić smieci przy Bacówce pod Małą Rawką. W majowy weekend długo dookoła szukalem kosza, wreszcie zauwazyłem w kącie pod schodami stertę worków ze smieciami, a na niej pełno smieci luzem, typu butelki, puszki, itp. Co chwilę ktos podchodził i rzucał. Ciekawe rozwiązanie. A jaki widok ;-)


Odpowiedz z cytatem