No to znowu coś ciekawego do poczytania i pooglądania.
Czekam na więcej.Z niecierpliwością![]()
Skończyła się wieś, skończyła się droga, rakiety czas ubierać!
Skończyło się w miarę płasko, pewnie będzie pod górę.
Pod górę się zaczęło.
Gdy kogoś przysypało, Maciejka czuwała z łopatą.
![]()
Po długim kluczeniu między przeszkodami drzewnymi na stromym podejściu, dotarliśmy w końcu na główny grzbiet, do umówionej polany Koszaryszcze. Tutaj szło się już wygodnie, a Pikuj zdawał się być tak blisko, że można go było złapać ręką za nos.
Jeszcze nie ma godziny 16, jeszcze za wcześnie, by kończyć dzisiejszą wędrówkę. Równocześnie za późno, by dojść do następnego rozsądnego miejsca biwakowego przed zmrokiem. Dodatkowo, tutaj ma też dojść - jeszcze dzisiaj - bratnia grupa H-B, zwana też H-8. Zostawiamy plecaki pod starym drzewem i idziemy na spacer na Pikuj.
![]()
Ostatnio edytowane przez Wojtek Pysz ; 05-03-2013 o 15:58 Powód: lit.
Czterech panów B.
Z tą godziną 16. rzeczywiście mi się coś pomyliło. Czyli czasu do zmroku było więcej, ale i tak za mało, żeby dojść do kolejnego wygodnego i bezpiecznego miejsca biwakowego. Idziemy więc tylko na szczyt i z powrotem.
Śnieg jest gładki i zbity. Rakiety nie zapadają się. Za to wieje mocny wiatr. Upuszczona rękawiczka, gnana wiatrem po białej tafli błyskawicznie znika z oczu. Dobrze mieć więcej, niż jedną parę.
Przy podchodzeniu na wierzchołek można się dowiedzieć, w jakim celu rakiety maja pod spodem kolce.
Schodzić czas.
Polana Koszaryszcze widziana z góry.
![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)