Wojtek chyba przeoczył to pytanie więc ja się bezczelnie wtrynię - jeżeli dobrze odgaduję zdjęcie to widać na nim Borżawę.
Minęło pierwsze pół godziny, minęło następne... Wróciliśmy z Pikuja na Koszaryszcze i udeptaliśmy miejsce pod namioty, nadźwigaliśmy drewna, wykopaliśmy dołeczek pod ognisko (dołeczek miał na początku ze 30cm średnicy i głębokość może z 20cm). Rozbiliśmy też namioty, już w cieniu nadchodzącej nocy.
A drugiej grupy nie było. Dwa razy dzwonił głuchy telefon, ale z nieznanego numeru więc z drugą grupą go nie łączyłem. Dochodziła 17oo, namioty stały, drewno na ognisko czekało, żołądek dopominał się czegoś ciepłego i sycącego. Doszliśmy do wniosku, że druga grupa zmieniła plany i rozbiła biwak w innym miejscu. Byli przygotowani do nocowania, wcześniejsze rozmowy były dość luźne i ani my nie byliśmy pewni, że na Koszaryszcze z noclegiem wrócimy ani druga grupa.
Wyszło na to, że całe Koszaryszcze było tego wieczora wyłącznie dla naszej czwórkiOdpaliliśmy palniki i zaczęliśmy topić śnieg, na herbatę i na wsad do kolacji
![]()




Odpowiedz z cytatem