"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Duża grupa...i za i przeciw. W grupie cieplejZ drugiej strony trudniej załadować się w jakiś transport czy nocowanie u gospodarzy we wsi, i trzeba stadko jakoś ogarnąć...;-) Nas zebrało się 12 osób.
Sprawa sama się organizacyjnie rozwiązała i powstały dwie grupy.
Jednak perspektywa zejścia się pod Pikujem była kusząca;-)
Nie widziałam znajomych parę miesięcy czy ponad rok i nagle na Ukrainie taka okazja, że gdzieś tam, wygrzebując się spod śniegu możemy się spotkać!
I było to bardzo miłe, gdy nagle - nie mając już prawie nadziei zobaczyliśmy przedzierających się w naszą stronę ludzików.
Jeszcze nie mogliśmy z daleka rozpoznać czy nasi to czy obcy, ale kto by się pętał o tej porze w tych okolicach...?;-)
Już za chwilę z radością poznawaliśmy znajome sylwetki...I to był dla mnie fenomen, zeszliśmy się!
A potem paliliśmy drzewno;-)
Pogoda była piękna, choć nie zawsze słoneczna;-)
Kładąc się spać mieliśmy nad sobą firnament gwiazd, w nocy starły się fronty - odgłosy walki nie dawały mi spać, wydawało mi się, że wiatr rozszarpie namiot na strzępy. Czuwałam, nie wiedzieć po kiego diabła. Rano dalej duło i było biało, nie było sensu wstawać. Przysnęłam i obudziły mnie głosy, myślałam, że to już ludzie na nogach, ale po wygramoleniu się z namiotu okazało się, że owszem głosy ludzkie, ale dobywające się z domków - czyli jeszcze w cieple śpiworków.
Po chwili polana się zaludniła
Ps. W schronisku nie byliśmy.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)