Pokaż wyniki od 1 do 10 z 82

Wątek: Już po zimie... ale nie na Pikuju

Mieszany widok

  1. #1
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    4,316

    Domyślnie Odp: Już po zimie... ale nie na Pikuju

    Cytat Zamieszczone przez Wojtek Pysz Zobacz posta
    więcej zdjęć z dzisiejszej trasy już nie mam.
    Ja mam jeszcze dwa. Pierwsze zrobione nam na pożegnanie przez Pierogowego jeszcze na Koszaryszczach:



    a drugie gdzieś w tej bezkresnej bieli, już bez pomocy z zewnątrz więc przedstawiające tylko część ekipy.



    Szło się... jako tako Niestety przez dużą część trasy stromym trawersem co znacznie bardziej obciążało (przynajmniej u mnie) prawą nogę. I pierwszy raz po wędrówce jedna noga była bardziej zmęczona niż druga I tak jak bardziej zmęczona była noga prawa, tak zmarznięta była bardziej lewa ręka, bo wiatr mieliśmy praktycznie cały czas od lewej. Efekt był taki, że pod koniec dnia każdy z nas miał na lewej nogawce, lewym rękawie i lewej części kaptura twardą lodową pokrywę. Śmieszne wrażenie
    Czterech panów B.

  2. #2
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,497

    Domyślnie Odp: Już po zimie... ale nie na Pikuju

    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    Efekt był taki, że pod koniec dnia każdy z nas miał na lewej nogawce, lewym rękawie i lewej części kaptura twardą lodową pokrywę.
    Tak, ta lodowa pokrywa na kurtce i spodniach przetrwała całą noc i pół następnego dnia.

    Ja tego dnia szedłem ostatni, i gdy zwolniłem nieco, traciłem poprzednika z oczu. Pomyślałem sobie wtedy, że gdyby ktoś się odłączył na 100 metrów od grupy i zszedł ze śladu, a reszta by tego nie zauważyła, miałby marne szanse na jej odnalezienie. Nam taki przypadek nie groził, gdyż przed wyruszeniem w góry zatwierdziliśmy regulamin wędrówki, który składał się z jednego punktu: "1. W żadnym przypadku grupa nie może się rozdzielać". Były też dwupunktowe przepisy wykonawcze, które określały, w jaki sposób zapewnić realizację punktu nr 1.

    Zanim dojdziemy w opowieści do drugiego biwaku, bardzo bym chciał, żeby Bazyl coś napisał o tym, jak mu się szło w roli przewodnika stada. Co widział i co sobie myślał. Bo ci, co szli za nim, mieli już ten komfort, że mają na co spojrzeć (na plecy Bazyla). Że nie wpadają w białą, wielką plamę.

  3. #3
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,230

    Domyślnie Odp: Już po zimie... ale nie na Pikuju

    Cytat Zamieszczone przez Wojtek Pysz Zobacz posta
    ... bardzo bym chciał, żeby Bazyl coś napisał o tym, jak mu się szło w roli przewodnika stada. Co widział i co sobie myślał....
    „Do drzewa jest siekiera, na wroga jest lanca, na czołg butelka z benzyną, a jakie są narzędzia do mgły? Siekierą się mgły nie wyrąbie, korowaczką nie wykoruje, piłą nie przerżnie, nie przepiłuje. Młotkiem się mgły nie wbije w ziemię, butelka z benzyną nie wysadzi z powietrza, lancą nie przedziurawi”*
    Tak więc nasze piły
    pikuj1.jpg
    na mgłę nic poradzić nie mogły. Kompas
    pikuj2.jpg
    co prawda odrobinkę zmrożony ale strony świata ciągle pokazywał, tyle tylko, że wszystkie strony wyglądały tak samo biało i nieprzejrzyście. Musiałem zdjąć gogle bo mi wybałuszone gały oczne szybki z nich wypychały. Najgorsze były odcinki drogi, na których nie było w ogóle o co zahaczyć wzroku. Żadnych śladów, biało pod nogami, biało wszędzie dookoła, brak jakichkolwiek punktów orientacyjnych. Po kilku, kilkunastu minutach wędrówki takimi fragmentami traciłem całkiem poczucie kierunku i musiałem co chwilę zerkać na kompas, czy czasem nie idę już w stronę przeciwną. Ale wspólnymi siłami daliśmy radę! A co sobie myślałem to do moderacji nadaje się bez dwóch zdań :)

    *Edward Stachura – „Siekierezada”
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  4. #4
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,497

    Domyślnie Odp: Już po zimie... ale nie na Pikuju

    Wygląda na to, że wszystkim w pamięci najbardziej utkwiła mgła. Wracając do opisywania bardziej konkretnego, jest około 14. godziny, a my znajdujemy sie na głównym grzbiecie karpackim na górze Nondag. W planach, robionych w ciepłych mieszkaniach, mieliśmy dojść tego dnia do przełęczy Chresty pod Starostyną. Po zapoznaniu się z warunkami, jeszcze podczas wczorajszego, słonecznego dnia, skróciliśmy planowany przebieg do przełęczy Ruski Put. A życie pokazało, że ostatnim miejscem, do którego - być może - dojdziemy przed zmrokiem, to okolica dawnego schroniska pod Ostrym Wierchem. Wobec tego wybraliśmy miejsce przedostatnie i z góry Prypir zeszliśmy na biwak na polanę Huśniański Menczył.



    Siedliśmy na środku polany i rozglądamy się za jakimś płaskim miejscem.
    Płaskiego miejsca nie było, co potwierdziła upuszczona czekolada, która zjechała na dół do lasu.


    Cóż było robić, Maciejka wzięła łopatę i wyrównała platformę pod dwa namioty. W tym czasie Bazyl udawał, że zbiera chrust na ognisko, bartolomeo, że robi coś na kolację a ja, że szykuję namioty do postawienia.

  5. #5
    Bieszczadnik Awatar maciejka
    Na forum od
    07.2009
    Postów
    1,867

    Domyślnie Odp: Już po zimie... ale nie na Pikuju

    Cytat Zamieszczone przez Wojtek Pysz Zobacz posta
    Płaskiego miejsca nie było, co potwierdziła upuszczona czekolada, która zjechała na dół do lasu.
    (...)
    Cóż było robić, Maciejka wzięła łopatę i wyrównała platformę pod dwa namioty. W tym czasie Bazyl udawał, że zbiera chrust na ognisko, bartolomeo, że robi coś na kolację a ja, że szykuję namioty do postawienia.
    No to zostałam przyłapana na gorącym uczynku...
    Ale zgodnie z prawem zachowania energii, pędząca do lasu czekolada przekazała mi co nieco na dole, gdyśmy już się zeszły

    Wracając do mgły, to była ona niezmiernie inspirująca. Nic nie było widać, ale było słychać. Gdy wędrowałam za Bazylem skojarzyła mi się muzyka niedawno zapodana przez Trzykropka, w głowie pozostały słowa: "wszystkie rzeczy, praca, hałas są rytmem" (https://www.youtube.com/watch?v=lVPLIuBy9CY). To prawda, nie zawsze uświadomiona. Tym razem wyraźnie dała się odczuć. Rakiety Bazyla robiły: tam tarata tam, tam tara tam a moje: szast prast. To była muzyka: tam tarata tam, szast prast...Tych z tyłu nie słyszałam, ale zapewne by się uzupełniały. To wystarczyło, żeby się uśmiechać.

  6. #6
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,497

    Domyślnie Odp: Już po zimie... ale nie na Pikuju

    Jest wieczór drugiego dnia, namioty stoją na polanie Huśniański Menczył, płonie małe ognisko, pieczemy kiełbaski. Szybko spadająca temperatura wygania nas do namiotów. W nocy, wewnątrz namiotu zamarza woda, trzymana na drogę w plastikowych butelkach. Na polance panuje bezpieczna cisza. Doceniamy tę ciszę po wczorajszym łomocie płócien. Tym bardziej, że słychać było, jak wyje wiatr na oddalonym o ok. 600 m grzbiecie.


    Rano, buty stojące wewnątrz namiotu lekko trzeszczały przy pierwszym wkładaniu na nogi. Oblodzone wczoraj kurtki nie dostały przepustki do wnętrza namiotu i nadal były sobie oblodzone.


    Na nowym kartuszu 4-sezonowego gazu zagotowała się jedna menażka wody, potem płomyczek nie chciał nawet topić śniegu. A kartusz, z oryginalnym napisem „Prymus” był nadal prawie pełny. Widocznie tutaj istnieje jakiś piąty sezon. Zmieniliśmy technologię gotowania: zamiast w śnieżnym dołku, aparatura stała pod tropikiem namiotu a zamiast w menażce, gotowało się wprost w blaszanym garnuszku. Do wrzątku w swoim garnuszka każdy sobie wrzucał, co chciał i miał: kawę, herbatę, mamałygę. Poranne opilstwo trzeba było w końcu przerwać, tym bardziej, że zza chmur wyszło słońce, zachęcając do pakować się i ruszenia w drogę.



    Gotowi do wymarszu byliśmy dopiero parę minut po 10. Te długie patyki (ok. 1 m) wokół miejsca obozowania, to śnieżne śledzie do namiotów.

  7. #7
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,497

    Domyślnie Odp: Już po zimie... ale nie na Pikuju

    Ruszamy w kierunku Libuchory. Uparty termometr już drugi dzień pokazuje, że jest zero stopni, a kompas, że północ jest u góry:)


    Idziemy grzbietem Menczyła na północny-wschód. Po lewej, za zachodzie widać góry, przez które mieliśmy przechodzić wczoraj: Ostry Wierch i Wielki Wierch.


    Przejaśnia się też na południu.


    Za chwile pojawi się Król,Pikuj.

  8. #8
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,230

    Domyślnie Odp: Już po zimie... ale nie na Pikuju

    Cytat Zamieszczone przez maciejka Zobacz posta
    ...
    Rakiety Bazyla robiły: tam tarata tam, tam tara tam a moje: szast prast. To była muzyka: tam tarata tam, szast prast...
    Maciejka jest ciut mniejsza ode mnie i delikatniejszej postury, waży więc odrobinkę mniej, tak parędziesiąt kilogramów i wobec tego moje rakiety musiały robić: tam tarata tam, tam tara tam i nie mogły wzbić się do poziomu szast prast . Za to serce waliło: łup-łup, łup-łup a płuca rzęziły charkocząc: chrrr..., chrrr...
    Całość więc układała się następująco:
    tam tarata tam, tam tarata tam
    szast prast
    łup-łup
    chrrr..., chrrr...
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Bieszczady już nie są dzikie?
    Przez Krzysztof Franczak w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 141
    Ostatni post / autor: 11-07-2011, 10:42
  2. Moze nie Proza i nie Muzyka ale się łączy -> TEATR
    Przez trzykropkiinicwiecej w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 17-01-2008, 22:02
  3. Karawan już nie pojedzie
    Przez bertrand236 w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 29-04-2005, 08:19
  4. Nie ma już śmigła nad biesami...:(
    Przez Jabol w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 16-03-2005, 11:17
  5. Teraz, to już na pewno nie zgadniecie :)
    Przez T.B. w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 7
    Ostatni post / autor: 16-07-2003, 12:59

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •