Ruszamy w kierunku Libuchory. Uparty termometr już drugi dzień pokazuje, że jest zero stopni, a kompas, że północ jest u góry:)


Idziemy grzbietem Menczyła na północny-wschód. Po lewej, za zachodzie widać góry, przez które mieliśmy przechodzić wczoraj: Ostry Wierch i Wielki Wierch.


Przejaśnia się też na południu.


Za chwile pojawi się Król,Pikuj.