Jak fakty dowiodły to jedyną osobą która wiedziała którędy podążamy był Wojtek, z tym że on nie był w naszej grupie. Tym sposobem wyszło Szydło z worka.
Nasza gwiazda zawiodła nas na przecinkę na grzbiecie, skąd już blisko na polane Kosaryszcze. Telefoniczny kontakt i za chwilę się spotkamy, ale , ale ... kolejne kwadransy mijają a polany jak nie było tak nie ma. Za to zaczął się coraz głębiej zapadający się śnieg.
- Rakiety włóż - padło hasło i dzięki temu wydostaliśmy się ponad granicę lasu skąd zobaczyliśmy obozowisko namiotowe. Oh ! kurcze , ale to jeszcze kawał trawersowania został, aby się tam dostać. Zaciskamy paski i zęby i żegnamy się z Królem Pikujem który kładł się spać żegnając się ze słońcem.
.
hm13_6445.jpg
.
Fajnie jest spotkać znajomych forumowiczów w górach, a szczególnie w takim miejscu i takich okolicznościach.
To taki niezapomniany wieczór przy ognisku które dawało potrzebne ciepełko. Kociołek grzał kolejne porcje wrzątku dla spragnionych.
.
hm13_6449.jpg


Odpowiedz z cytatem



