Aha, zapomniałem, Tworylne jest tu hasłem wywoławczym a do tego miejsca od cerkwiska miałoby być jakieś pół godzinki.
Aha, zapomniałem, Tworylne jest tu hasłem wywoławczym a do tego miejsca od cerkwiska miałoby być jakieś pół godzinki.
nie przejmuj się !!! Też słyszałem wiele,wiele bzdurnych historyjek.... kiedyś nawet (na Roztoczu ) pewien pan opowiadał mi...że UPA używało rakiet...V 2 .Na mój śmiech , bił się w pierś i przysięgał na wszystkie świętości !!! Widział, słyszał NA WŁASNE OCZY..Tłumaczyłem gościowi, że być może , używali niewybuchu szwabskiegoo ""nabelwefer'a " , odpalonego w jakiś sprytny sposób...ale gdzie tam... gadał dziad do obrazu...
Ale wracając do sprawy. Trochę taka historia kłóciła by się z wszelką logiką. Raz - operowała w tym rejonie sotnia Stacha , najmniej liczna. Dwa - był to rejon graniczny (granica na Sanie ! ) , więc wypad sowietów na drugą stronę - wykluczał jakiekolwiek bezpieczeństwo czy tajność. Też ewentualne targanie owych rur , domyślam się z kopalni w Rajskim, na taką odległość wzdłuż granicy... też byłoby totalną głupotą. Widziałem 2 stanowiska ruskich pograniczników na zboczach Otrytu , tuż nad Sanem. Ostrzelanie, likwidacja czy interwencja to byłby pikuś.
Wertowałem sporo dokumentów, publikacji - nie natknąłem się na takowy fakt, nawet w formie zasłyszanej plotki. A powtarzam -dziś to teren pusty , a jeszcze do lat 90 , przewijała się tam dość spora ilość ludzi, więc ktoś -coś by znalazł . Tak jak znajdowali sporo żelastwa z I WŚ na Otrycie. Gdzie, sam wiesz, penetracja terenu, jest dość trudna.
kończąc moje przemyślenia....też samo urządzenie owego schronienia , kłóci się z realiami. Bojkowie byli ludem o bardzo ubogiej kulturze materialnej. Wystarczy popatrzeć na ichnie domostwa ( dziś , niestety w skansenie) . W sotni Stacha służyli miejscowi. Doskonale obeznani z lasem, bardzo często trudniący się kłusownictwem ( stąd też doskonali strzelcy ! ) . Życie w ciężkich warunkach, nie było im obce. Bunkry -a raczej prymitywne schrony- były pustelniczo surowe (ten , który ja odnalazłem-taki był) .Wykorzystanie owych rur- też uważam byłoby bez sensu .Po prostu doskonale można było zlokalizować wykrywaczem metalu czy zwyczajnym saperskim szpikulcem ( metal wydaje charakterystyczny odgłos !! ) . Wszelkie urządzenia kanalizacyjne, rynny na wodę- drążyli w drewnie. Tak jak robili od zarania w swych domostwach. Opisy p. Gerharda w "Przeglądzie Historyczno-wojskowym" " dotyczą rejonu Czarnego Lasu na UA. Też były to budowle nieliczne, tylko dla dowództwa . Gerhard też po aferze z Walterem i próbie wmanewrowania go w ową sprawę, dorabiał swoją legendę , popisując się niesłychanym znawstwem tematu.
Rownież dołączam z głosem o rozjasnienie tego tematu. Partyzancie - przedstaw nam , proszę, całą historie zasłyszaną.
oj, Wojtku, Ty jako wędkarz też zapewne znasz w swym środowisku bajania o taaaaaaaakiej wielgachnej rybie . cóż, ludziska lubią tworzyć mity , podkolorować coś....Słyszałem takich historyjek wiele. Nawet o ukraińskich dywersantach , co łażą po górach i gadają przez przenośne radiostacje ( w erze, gdy o komórkach nawet chyba Lemowi się nie śniło ) z .....satelitami.
Cóż, wielu z nas lubi odszukiwać tam te nikłe ślady przeszłości...cmentarze, które są milczącą kartą po byłych mieszkańcach, resztki cerkwi, kaplic....penetrować miejsca po wsiach. O ile nie jest to agresywną ingerencją np. w miejsca pochówków , rycie gleby , by powyciągać jakieś niebezpieczne żelastwo wojenne, to jest to pozytywne. Mnie bardzo osobiście boli kradzież metalowych krzyży z cmentarzy, ubywa ich w zastraszającym tempie, czy barbarzyńska dewastacja krzyży cerkiewnych . Jesienią z ''Maguryczem" zabraliśmy do renowacji takowe krzyże z Bukowca , szok jak jakiś bydlak je pogiął !!!! ...wiosną wrócą na swoje miejsce, odnowione. PROSZĘ, ZWRACAJMY UWAGĘ NA WSZELAKIE TAKIE CZYNY !!! REAGUJMY !!!!
Witaj Tomku. Ja również idąc Bieszczadem widzę jak On krwawi. Powinniśmy reagować by zatamować krwawienie, bo do agonni jast bardzo blisko. A co do mitów, w młodości lektura obowiązkowa, a teraz... lubię poczytać :)
Witaj Wojtku - ta agonia , niestety, już dawno temu się dokonała. Dla mnie ważne jest -BY REAGOWAĆ NA COKOLWIEK !! widzimy zniszczony nagrobek - zgłaszajmy ! ktoś proponuje nam sprzedaż krzyża - reagujmy !!!
Co do ochrony sztuki sepulkranej , mamy ''Magurycz". Wspierajmy go naszymi datkami ! Mam w rękach nowe wydanie " Cmentarze- miejsce (nie) obecnych ". Frapująca lektura. Naprawdę , myślę , wsparcie za sumę owych 30 zet. za ową książkę, jest rzeczą pożyteczną. Wielce.
Któż z nas nie podziwiał odnowionego cmentarza w Berehach ?...a w jakim stanie by był, gdyby nie owe działania ????....
Nie miałem zamiaru zabawiać się Waszym kosztem, sam próbowałem dowiedzieć się czegoś więcej a wyszło jak zwykle, trochę kabaretu i trochę rozbudzonych i zawiedzionych nadziei. Powinienem niektórych z Was przeprosić więc wybaczcie mi podjęcie tego tematu i te niedomówienia. Z tego co powiedziałem można już prawie wszystko wywnioskować. Obok prawdziwych miłośników Przyrody i Bieszczadów, obserwują forum także poszukiwacze skarbów, stąd moja "konspiracja", która drażni Basię, Wojtka i Długiego.
W Bieszczadach udało mi się usłyszeć wiele różnych niesprawdzonych historii dotyczących choćby jaskiń w Nasicznem, braku carskich wrót w cerkwi w Łopience i tego że został znaleziony kamień węgielny tej cerkwi gdzie widnieje data i fundator itp.(duże zaskoczenie) i to, że przez przełęcze karpackie Rzymianie za zgodą Słowian szli na Germanów od zakrystii i między nimi była życzliwośc bo łaczył ich wspólny interes. To przecież nie wszystko, obok bzdur wyssanych z palca są takie przypadki jak opisane choćby w książce Bieszczady w PRL-u, gdzie zupełnie przypadkowo pług spycharki odkrył niesamowite rzeczy, które gdyby nie to, to również byłyby mrzonkami. Nie jest możliwe odkrycie wszystkiego, tak jak prawdą jest to, że Niemcom zniknęło parę składów kolejowych broni, która jechała na front wschodni drogą przez Karpaty i która dostała się we wiadome ręce. To wyjaśnia po częsci tak długą walkę z Sowietami.
Wędrując po Bieszczadach zdążyłem się przyzwyczaić do towarzystwa osób na których historia nie robi żadnego wrażenia. Mijając rowy strzeleckie z I wojny i i domyślne stanowiska artylerii spotykałem się z lekceważeniem, że było to dawno i nieprawda i po co łamię sobie nad tym głowę gdy w koło tak pięknie. Są w lasach miejsca, że łuski po pociskach jeszcze z tamtej wojny znajduje się bez specjalnego wysiłku, żeby odnależc coś naprawdę dużego a można nawet dziś, trzeba obok szczęścia dysponować wiedzą i środkami. Z tym ostatnim u mnie tak krucho, że nie stanowię konkurencji. Pozdrawiam, cześć.
A słysząc takie historie - opowiedziane przez kogoś, kto słyszał to od kogoś, komu powiedział ktoś... - nie przekreślam ich z góry jako nieprawdziwe. Czasami zupełnie niewiarygodne "na pierwszy rzut oka lub ucha" okazują się jednak w jakimś procenciku prawdziwe. Najbardziej lubię te opowiadane przez starszych ludzi, tak od niechcenia i przy okazji.
(jednym z najsmutniejszych bieszczadzkich doświadczeń w moim przypadku był dzień, kiedy zdałam sobie sprawę z istnienia takiej ewentualności, że w tajemniczym, pustym domu "za poticzkiem", który od dzieciństwa wywoływał dreszcze strachu ale też przygody, niestety nie straszy)
A Tworylne i okolice jest rzeczywiście samo w sobie - ze swoją historią i urokliwym położeniem - pełne tajemnic przeszłości, możliwe, że jeszcze nie do końca odkrytych. Żal mi, że jakoś tak zawsze tam nie po drodze...![]()
Za cztery tygodnie zamelduję się w Tworylnem
Oczywiście jak San pozwoli (będzie w korycie).
Pozdrawiam!!!
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)