Nie miałem zamiaru zabawiać się Waszym kosztem, sam próbowałem dowiedzieć się czegoś więcej a wyszło jak zwykle, trochę kabaretu i trochę rozbudzonych i zawiedzionych nadziei. Powinienem niektórych z Was przeprosić więc wybaczcie mi podjęcie tego tematu i te niedomówienia. Z tego co powiedziałem można już prawie wszystko wywnioskować. Obok prawdziwych miłośników Przyrody i Bieszczadów, obserwują forum także poszukiwacze skarbów, stąd moja "konspiracja", która drażni Basię, Wojtka i Długiego.
W Bieszczadach udało mi się usłyszeć wiele różnych niesprawdzonych historii dotyczących choćby jaskiń w Nasicznem, braku carskich wrót w cerkwi w Łopience i tego że został znaleziony kamień węgielny tej cerkwi gdzie widnieje data i fundator itp.(duże zaskoczenie) i to, że przez przełęcze karpackie Rzymianie za zgodą Słowian szli na Germanów od zakrystii i między nimi była życzliwośc bo łaczył ich wspólny interes. To przecież nie wszystko, obok bzdur wyssanych z palca są takie przypadki jak opisane choćby w książce Bieszczady w PRL-u, gdzie zupełnie przypadkowo pług spycharki odkrył niesamowite rzeczy, które gdyby nie to, to również byłyby mrzonkami. Nie jest możliwe odkrycie wszystkiego, tak jak prawdą jest to, że Niemcom zniknęło parę składów kolejowych broni, która jechała na front wschodni drogą przez Karpaty i która dostała się we wiadome ręce. To wyjaśnia po częsci tak długą walkę z Sowietami.
Wędrując po Bieszczadach zdążyłem się przyzwyczaić do towarzystwa osób na których historia nie robi żadnego wrażenia. Mijając rowy strzeleckie z I wojny i i domyślne stanowiska artylerii spotykałem się z lekceważeniem, że było to dawno i nieprawda i po co łamię sobie nad tym głowę gdy w koło tak pięknie. Są w lasach miejsca, że łuski po pociskach jeszcze z tamtej wojny znajduje się bez specjalnego wysiłku, żeby odnależc coś naprawdę dużego a można nawet dziś, trzeba obok szczęścia dysponować wiedzą i środkami. Z tym ostatnim u mnie tak krucho, że nie stanowię konkurencji. Pozdrawiam, cześć.


Odpowiedz z cytatem
