Jak na razie to wcale nie jest fajnie. Trochę błądze po macku. Wiem, że pod koniec lata (przełom sierpnia i września) chciałbym się przenieść w Bieszczady. Więc kombinuję i szukam. Punkt wyjścia to oczywiście PIENIĄDZ, czyli zatrudnienie dające przynajniej na początek jakiś grosz na tzw. życie. Reszte powoli uda się zorganizować. Na przykład postawić dom z drewna (za 50.000 można już fajnie mieszkać) (o:
A jeśli chodzi o pracę dla kobiet to myślę, że czasy "samczych" Bieszczad minęły bezpowrotnie wraz z szerszym wejściem cywilizacji w ten południowo-wschodni kraniec naszego kraju.
Pozdrowionka dla wszystkich (o:
Zwłaszcza dla tych co w górach.