Łopienka i tak się kończy. Siedziałem w lipcu przez godzinkę czy dłużej przy cerkwi i tak sobie siedziałem...jak to przy cerkwi:) A w tym czasie pod cerkiew zajechało tyle samochodów z 'bieszczadnikami', że aż chwilami mdliło od spalin. Jeszcze chwilcię, a ktoś 'rozwinie' miejsce i zabetonuje parking, ktoś wpieprzy budy z 'pamiątkami'. Kto pragnie uchwycić resztki starych łopieńskich klimatów, niechaj przybywa tam co prędzej. Bo nadciąga 'rozwój'. Później to nawet po wielkiej bombie wódy nic tam nie poczuje szczególnego. Zasmuciło mnie, że po dziesiątkach lat wypinania się na Łopienkę, teraz, gdy już obiekt gotowy, miejscowa władza wywiesiła w środku kartkę, kto tu rządzi i ustaliła regulaminy i zakazy. Do dojenia krowy się ustawia czy co?
Pzdr,
Derty


Odpowiedz z cytatem