Cytat Zamieszczone przez Tomek Zobacz posta
Derty, nie kracz :P

Fakt, że od paru lat w sezonie w Łopience bywa tłoczno, za to po parkingach w Polance hula wiatr, bo każdy wozi du*sko pod samą cerkiew. Nie dość, że trzeba wąchać spaliny, to jeszcze uskakiwać przed autami, gdy kierowcy próbują rozpaczliwie omijać wyboje. Bo dramat z Łopienką się zaczął, gdy zlikwidowano zakaz wjazdu. Nie mam pojęcia, kto ma z tej decyzji jakąkolwiek korzyść...

Ale jak byliśmy tam w połowie maja - poza wakacjami i długimi weekendami - to jedyną osobą spotkaną w dolince był Andrzej primo voto Lach Oczywiście w samochodzie, ale on cały dobytek w nim wozi, więc w pewnym sensie jest usprawiedliwiony.
Mówisz Tomku że to Andrzej.... Do Łopienki zaglądam zawsze kiedy jestem w Bieszczadach. Człowieka poznałem już podczas pierwszej wizyty (oczywiście nie wiedziałem z kim rozmawiam) i prawie za każdym razem spotykamy się pod cerkwią. W maju, idąc lasem z Tyskowej do Łopienki, z daleka już słyszeliśmy jak śpiewa. Bieszczady zaskakują, szukam informacji o losach Andrzeja a za chwilę z nim rozmawiam. Może więcej informacji o "Ludziach Bieszczadu" (jeśli, nie mają nic przeciw temu).
Pozdrawiam!