Wydaje mi się, że na cały ten problem należy popatrzeć z trochę innej strony.... czyli każdej. Lasy udostępniły najprawdopodobniej ten dojazd nie bez powodu. Pierwszy prozaiczny i na pewno nie bez znaczenia to większa turystyczna presja w tym zakątku. Załóżmy, że droga jest zamknięta jak kiedyś...Inwalida posiadający legitymację inwalidzką może wjechać na teren leśny samochodem oznakowanym. Wyobraźmy sobie, że wjeżdżają dwa takie samochody, a następnych dwóch kierowców bez uprawnień jedzie śmiało za nimi w myśl zasady... skoro oni tam jadą, to co mi nie wolno?... i już jadą cztery. Grupa turystów to widzi i sobie rozważają... popatrz Franek jacy my frajerzy jesteśmy... panicze wjeżdżają, a my co?.... następnym razem to na pewno nie będę dygał na piechtę.... Nadjeżdża leśniczy... kontroluje jeden samochód z inwalidą - puszcza, drugi w między czasie sobie odjeżdża (ten bez uprawnień), trzeciego inwalidzkiego- puszcza. Widząc to ludzie, którzy bezprawnie wjechali szybko zmierzają do swego pojazdu, by oddalić się z miejsca zbrodni. Leśniczy zajeżdża drogę i wywiązuje się gromka dyskusja, że jak to jest trzy samochody odjechały, a oni mają mandat płacić. Leśniczy wzywa straż leśną, bo sytuacja robi się napięta i po około dwóch godzinach od początku tej sytuacji, kierowca odjeżdża z mandatem w ręku i całą swoją ferajną. Franek kalkuluje dalej, zamiast oddać się urokowi okolicy, czy za rok nie lepiej jednak wjechać samochodem, bo tylko 1-4, że jak ktoś nadjedzie to go złapią. Mija tydzień i Nadleśniczy wzywa Leśniczego... panie kolego, co tam się u was na tej Łopience dzieje... w gazecie piszą, że jedni mogą wjeżdżać, a innym się zabrania i karze... jakieś protekcje, czy coś.... Leśniczy wyjaśnia i jeszcze dokłada inne sytuacje związane z drogą. Wszyscy na różnych szczeblach myślą co zrobić... czy chronić twardo to miejsce, czy udostępnić ze względu na miejsce kultu. Poglądy się ścierają i mało tego każdy się podpiera stosownymi przepisami i rozporządzeniami. Drogę udostępniono. Po jakimś czasie pewien samotny tramp zmierza do Łopienki z przeciwnej strony, przysiada na wzgórzu, wyciąga bułkę zawiniętą w gazetę. Bułkę smakowicie zajada, obserwując zatłoczoną drogę prowadzącą do cerkwi. Po chwili zauważa, że bułka była zapakowana w artykuł o drodze do Łopienki. Czyta... spogląda na samochody i też już ma coraz bardziej wyrobione zdanie w tym temacie.... Temat można ciągnąć dalej.....i wcale tak nie musiało być.... ale morał jest taki z tej przydługiej opowieści, że jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Osobiście też bym chciał tam przywędrować, kiedy nikogo nie ma i duchy przeszłości łkają w dolinie, ale jest to trudne do spełnienia. Czasem warto wstać nad ranem...


Odpowiedz z cytatem