Hej, generalnie jeśli chodzi o granie w miastach to trzeba mieć pozwolenie od władz. Jeśli chodzi o granie w Bieszczadach -niech gra bez tego do woli, nikt nie będzie go za to ganiał ;) Tak robią znajomi. Granie w knajpach i zbieranie do kapelusza -niech uzgodni warunki z szefem knajpy i tylko tego się trzyma. Generalnie jest tak, że albo umawiają się na z góry określoną kwotę lub wykonawcy sami sobie organizują zarobek (wolne datki do kapelusza, bilety). Powszechnym obyczajem jest trzymanie się jakiejś etyki, by nie być zbyt nachalnym, bo jednak są tacy grajkowie w Bieszczadach, którzy są zbyt nachalni w swoim zbieraniu do kapelusza i to działa bardzo na ich niekorzyść w perspektywie długookresowej ;) Jeżeli wybierze opcję taką, że zarobi tyle co mu wrzucą do kapelusza (czyli szefów knajpy nie interesuje w ogóle kwestia finansowa) to będzie bardzo oczekiwanym grajkiem i z koncertami nie będzie mieć problemów.