I jestem przekonany, że takie ono będzie.
Tyle, że niewiele będzie miało wspólnego z redykiem. Redyk wiosenny polegał na wyjściu z owcami na hale a redyk jesienny, na zejściu. Pomiędzy redykami pozwalano owcom spokojnie popaść się na halach - i o to chodziło. Istotą tego typu pasterstwa, dominującego w Karpatach (pasterstwo transhumancyjne), było zejście z owcami do tych samych osad, z których wyszły.
Taka wędrówka "wciąż przed siebie", to było raczej koczownictwo. Było to zjawisko występujące w Karpatach, ale raczej jednorazowo. Zwane było wędrówkami wołoskimi i zakończyło się w XVI wieku. I jest nie do powtórzenia.
Cała ta akcja, przez Ciebie nazwana poprawnie "przedsięwzięciem", a przez organizatorów w europejskiej nowomowie - "projektem", będzie niewątpliwie malownicza, widowiskowa, rozrywkowa a być może także dochodowa. Niewiele jednak będzie miała wspólnego z autentyczną, karpacką rzeczywistością kilku ostatnich wieków.



Odpowiedz z cytatem