Zawsze wieczorem postaraj się obejrzeć w TV lub wysłuchać w radiu prognozy pogody na dzień następny.
Miej do tych informacji jednak tylko ograniczone zaufanie (jak w przypadku ruchu drogowego lub pięknej kobiety).
Za wyjątkiem bardzo korzystnej prognozy, bądź zawsze przygotowany na "mokre" niespodzianki. Noś więc przy sobie, np. w plecaku (ja osobiście włóczę się z naramienną teczką - raportówką), jakąś dobrą, nieprzemakalną pelerynę. Wybierz taką, która nie jest ciężka i da się dobrze zwinąć (chodzi o minimalizację objętości). Ostrożnie ze sportowymi kurtkami z kapturem ! Większość z nich jest nieprzemakalna tylko z nazwy - do pierwszej ulewy lub pierwszego prania.
W czasie burzy koniecznie wyłącz komórkę (w Bieszczadach to urządzenie jest zresztą nieprzydatne - wyjąwszy siedziby gmin i połoniny).
Jeśli będziesz na połoninie i zobaczysz, że się chmurzy, to postaraj się zawczasu zejść niżej. Inaczej musisz się liczyć z tym, że później to już nie zejdziesz, lecz spłyniesz.
Pozdrawiam
Ps. Powyższe rady pochodzą od człowieka doświadczonego. Nie zawsze taki byłem. Jakieś 12-13 lat temu tak zmokłem w Bieszczadach, iż po powrocie do "bazy" stwierdziłem, że nawet gumkę od majtek mam mokrą. W dodatku zmarzłem (było to we wrześniu). Dwa tygodnie później wyhodowałem sobie czyraka na udzie i nie obeszło się bez interwencji chirurga.



Wiadomość została zmieniona (20-06-03 13:4