Wojtku, jak będziesz w Tworylnym to sprawdź proszę pierwsze ruiny przed bobrowiskiem po stronie cerkwiska (czyli od Krywego). Idąc od Krywego są nad drogą po lewej. Sprawdź, czy gdzieś tam są schody bo ja jakoś nie zauważyłem a to chyba są ruiny dworu(?)
C.D. będzie, ale jako że to jednak trochę czasu zajmuje to relacja jeszcze parę dni się przeciągnie
A i tuś mnie znalazłBN jest forum "rodzimym", jednak w Bieszczady też nie mam daleko a równie piękne tereny. Uważaj jednak - tu na forum jest 2 długich - Dlugi i długi
Ruszam od kasarni drogą pod górkę, z tego co czytałem cmentarze mają być 2 - po każdej stronie drogi. Niespodziewanie w połowie podejścia zauważam wśród drzew po prawej cmentarz. Schodzę na niego, oglądam to, co jeszcze trwa. Idę dalej na południe - musi być przecież jeszcze drugi cmentarz. I rzeczywiście jest, po drugiej stronie starej, zarośniętej drogi. Na nim 3 stojące krzyże, ze 2 cokoły. Przechodzę przez niego i ciągnę się na przełączkę. Warto też obejrzeć się za siebie, zobaczyć przebytą drogę. Na przełączce chwilę rozważam, czy iść szukać cmentarza z I WŚ na stokach Tworylczyka czy raczej dać sobie spokój mając w pamięci uwagi, że jest nie do odnalezienia a przed oczami stromy stok tego wzniesienia. Ciekawość jednak zwycięża i po chwili pnę się pod górę drogą leśną. Pozycję mniej więcej miałem oznaczoną z mapy Ruthenusa i na tę pozycję się kieruję wpierw drogą a w planach mam wracając przejście powyżej niej. Stok jest tak stromy, że widać dobrze teren poniżej drogi, natomiast powyżej już nie. Przechodzę sporo poza pozycję nic nie znajdując, wychodzę w kierunku wierzchołka i zaczynam wracać. Widzę po drodze wiele okopów, jednak żadnych śladów pól grobowych. Możliwe, że poległych zebrano do takiego właśnie okopu, a miejsce ich pochówku wyznaczał tylko drewniany krzyż, po którego zbutwieniu już śladu żadnego po mogile nie było? No cóż, trzeba iść dalej.
Schodzę znów do przełączki i zasiadam na odpoczynek. Nie jest to jednak dobre miejsce - ja picie mam a pies nie może sobie miejsca znaleźć - ciągle szuka wody. Podrywam się więc i razem ruszamy w kierunku następnej wsi. Drogą płynie nikły strumień, jednak nie ma żadnej kałuży, aby pies mógł się napić. W końcu dochodzimy do jakiejś większej błotnistej kałuży i pies z zadowoleniem najpierw gasi pragnienie a następnie przybiera maskowanie![]()



Odpowiedz z cytatem