Maskowanie pies zaraz stracił w Tworylczyku, który niespodziewanie sprawił mi małe kłopoty przy przeprawie. Wody było dość sporo a butów nie chciało mi się ściągać, w końcu trochę po krzakach przeprawiłem się na drugą stronę. Przed strumieniem oglądam jeszcze piwniczkę - ślady po zabudowaniach przysiółka, a niedaleko za strumieniem kupę kamieni ułożoną przy stercie wiórów - wtedy przypomniało mi się, że to są stanowiska do rozrodu węży Eskulapa i tak zagadka wiórów w Tworylnem się rozwiązała. Dalej droga wiodła trochę pod górę, zawijasem przekroczyła następny strumień i po chwili wyszliśmy nad brzeg Sanu. Tam nad brzegiem następny odpoczynek, bawię się chwilę z psem rzucając mu patyki do wody. Przełamał nawet strach i okazuje się że całkiem nieźle pływa - przydał mu się później ten trening.
Dochodzimy do Krywego, przy ruinach dworu ręcznie malowana tablica ze szlakami - dawno nie widziałem już takiej. Idę jeszcze nad wysoki w tym miejscu brzeg Sanu - tu kiedyś były dworskie ogrody? Od dworu podążam ścieżką w kierunku ruin cerkwi, po drodze mam widok na gospodarstwo Tosi i jakąś większą grupkę ludzi - później dowiedziałem się, że Krywe ma teraz więcej mieszkańców. Przy cerkwi oglądam cmentarz, na którym jeden nagrobek bardzo mnie zaciekawił. Jeszcze parę zdjęć cerkwi i ruszam na dość poważnie wyglądające podejście na Ryli.


Odpowiedz z cytatem