Z wykształcenia jestem historykiem filozofii, z rozumu - przyznaję się do realizmu Arystotelesa i innych starożytnych i średniowiecznych myślicieli, droga ich poszukiwań jest jedyną skuteczną w dążeniu do poznania prawdy. Lecz w duchu - co tam gadać, zgadzam się z tytułem tematu, jako twierdzeniem - wracam na padoły bieszczadzkie nieustannie, bo gna mnie tam tam egzystencjalny nurt Osławy, Olchowatego i innych Nasiczańskich, prowczych berehów i kup kamieni. Egzystencjalizm jak najbardziej wyraża duszę bieszczadnika, nawet jeżeli o tym nie wie. Kiedyś nocą, najlepiej samotnie przy ognisku, gdzieś za krzakami, kiedyś na pewno się o tym dowie.


Odpowiedz z cytatem