Pokaż wyniki od 1 do 10 z 19

Wątek: Morze, szuter i poradzieckie bazy- czyli majówka na Łotwie

Mieszany widok

  1. #1
    Administrator
    Awatar Hero
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Mińsk Maz. Wołosate
    Postów
    931

    Domyślnie Odp: Morze, szuter i poradzieckie bazy- czyli majówka na Łotwie

    Buba, jak Ty fajnie to wszystko opisałaś :)
    Aż poczułem się jakbym znowu tam był. Od siebie mogę dodać, że:

    Ad.1 W Bakałarzewie leżą jeszcze miejscami płaty śniegu. W kantorze w Suwałkach kupujemy lity i łaty po kursach
    lepszych niż bankowe. Na pierwszym noclegu wyszedłem nad ranem (było już dość jasno) z namiotu za potrzebą, też
    widziałem kogoś kręcącego się po naszym obozie, ale jako osoba zdejmująca na noc kontakty i zamroczona jeszcze snem
    i kolacją nie nawiązałem kontaktu myśląc że to ktoś z naszych.

    Ad.2 Jak wyczytałem na necie w tego typu bazach stacjonowały wyrzutnie międzykontynentalnych rakiet SS-16, stały one
    sobie w hangarach, w razie alarmu wyjeżdżały na placyk przed hangarem, były uzbrajane i tankowane w czasie 2 - 3
    godzin i mogły tak czekać najwyżej kilka dni, ze względu na bardzo korozyjne właściwości paliwa.
    Znaleziona skrzynka poza tym, że była duża, była już trochę połamana, mokra, zapleśniała i spróchniała.

    Ad.3 Nowa skrzynka po granatach hukowych była sucha i cała, więc nadała się na pamiątkę. Po tej bazie kręcił się
    jakiś miejscowy o aparycji kloszarda, wynosił coś w dużym wypchanym plecaku, czy to złom, czy materiały budowlane z
    odzysku.
    Na bazarze w Lipawie można było kupić dużo rożnych rzeczy. Aparaty Łomo w niewiadomym stanie, starego Polaroida,
    zardzewiałe narzędzia, bak do Jawy, a nawet blaszane puszki po kukurydzy Bonduelle (tylko po co one komu?).

    Ad.4 W miejscu noclegu przy opuszczonym domu rozbiłem sobie namiot pod opuszczoną wiatą z zamiarem wystawienia go w
    całości na dwór czyli na wiatr i deszcz, a zrobiłem to tak sprytnie, że pierwotnie wejście w tropiku było z innej
    strony niż wejście do środka, no cóż, ciemno było. Natomiast gleba w miejscu ustawienia namiotu była na tyle nie
    solidna, że w nocy musiałem kilka razy wstawać aby ratować namiot przed odlotem, bilans: -4 śledzie, które wiatr
    wysłał w nieznanym kierunku.
    Na opuszczonym lotnisku w jednym z hangarów miejscowi urządzili sobie tartak, z takim trakiem na przyczepie, to
    jeden z nich przyjechał z nami pogadać.

    Ad.5 Woda w sadzawce obok domku z sauną wcale nie była zimna, a przynajmniej się tego nie czuło. Te wszystkie
    zabiegi, brak wiatru, poziome spanie i ciepło sprawiły, że tej nocy wyspałem się najbardziej z całego wyjazdu, nawet
    upał w domku mi nie przeszkadzał.

    Ad.6 Łotysze w 1995 roku, z okazji 5 rocznicy uzyskania niepodległości wysadzili z hukiem w powietrze ten wielki
    budynek, ku niezadowoleniu Moskwy.
    Pierwszym budynkiem jaki napotkaliśmy była przychodnia, lub szpital, walały się tam resztki sprzętów, leków i jakaś
    dokumentacja, po całym terenie tu i tam stały metalowe przewoźne banie, z piecami i wyłożonymi kafelkami wielkimi
    wannami, widać sowieci też lubili wygrzać sobie gnaty.

    Ad.7 W pozostałościach mebli były nawet słoiki z jakimś wieloletnim jedzeniem, na ścianach wisiały kalendarze z 1996
    roku, w pokojach stały buty, a w kuchniach szafki. Ostatnie piętra budynków są już całkiem zalane i przegniłe,
    jeszcze kilka lat i zaczną się walić pod naporem śniegu i mrozu.

    Ad.8 Jako astronom amator muszę zaprotestować i sprostować, nie radar, a radioteleskop :) Poza tym wszystko się
    zgadza.

    Ad.9 Po kolekcji rogów oprowadził nas sympatyczny staruszek, już na samym początku zaznaczył, że słabo słyszy, żeby
    głośno mówić. Nie chciał pieniędzy za zwiedzanie twierdząc, że on nie wie ile, bo syn się tym zajmuje. Jako
    podziękowanie dostał ćwiartkę Luksusowej od Wojtka, na widok której aż miał błysk w oku, ucieszył się bardzo.

    Ad.10 Na wybrzeżu szkieletów rano Slash znalazł jeszcze jedną fokę, znacznie świeższą i to tuż obok naszego obozu.
    Tego ranka zbudził nas śpiew wodnego ptactwa, a śpiew wodnego ptactwa to kwakanie, gęganie, wycie i jęczenie. Jak
    wykazał rekonesans owego ptactwa nigdzie indziej nie było, tylko akurat tam, gdzie się rozbiliśmy. Jak na złość.

    Ad.11 Jak policyjny bus zajechał nam drogę Wojtek udał Greka, pogestykulował, powskazywał na nawigację, powiedział,
    że nie wie, że nie rozumie, policjant stracił cierpliwość i pokazał nam jak wyjechać, to i nie było co opowiadać :)
    Wracając już przez Polskę jeszcze fotoradar zrobił nam zdjęcie, bo się trochę zagadaliśmy, ale jeszcze pocztówka do Wojtka nie doszła.
    Ostatnio edytowane przez Hero ; 20-05-2013 o 01:41

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. majówka na Łotwie (kwiecien-maj 2013)
    Przez buba w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 48
    Ostatni post / autor: 12-05-2013, 21:58
  2. Studnie, wino i skalne klasztory- czyli majówka w Mołdawii
    Przez buba w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 28
    Ostatni post / autor: 14-06-2012, 12:12
  3. MRU - czyli majówka z bunkrami.
    Przez Hero w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 08-05-2012, 11:23
  4. Zimowe morze
    Przez buba w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 16
    Ostatni post / autor: 12-01-2012, 07:31
  5. poradzieckie bazy w woj,. lubuskim i zachodniopomorskim
    Przez buba w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 15-01-2009, 21:43

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •