Część 6. – Ostatni etap.
W mijanych przeze mnie miejscach jest mnóstwo obiektów godnych pokazania i opisania. Gdybym jednak wszystkim poświęcił uwagę, to nigdy bym do Sękowca nie dojechał a relacji nikt by do końca nie przeczytał:) Toteż jeśli ktoś opisywanymi drogami i ścieżkami nigdy nie jeździł i nie chodził, niech wie, że jest tam wiele innych cudów, przeważnie opisanych w przewodnikach i zaznaczonych na mapach. A ja sobie piszę tylko o tym, co tym razem najbardziej utkwiło mi w pamięci.

Zjeżdżam do Wołkowyi i podjeżdżam do Terki. Po lewej widać już przełęcz, na którą zaraz będę musiał się wtoczyć.


Na przełęcz skręcamy w lewo w tym miejscu:


Jeden z ostatnich starych domów w Terce


Już na przełęczy. Na pn-zach., w dolinie Solinki, u stóp Monasteru widać Terkę.


A to już widok na wschód i dawną wieś Studenne


Studenne. Próbuję znaleźć jakiś sugestywny tytuł dla tego obrazu. Żaden nie przechodzi przez autocenzurę – nie chcę obrazić bohaterskich myśliwych.


Liczyłem na spokojny zjazd w dolinę Sanu. Trochę się przeliczyłem. Niektóre przeszkody były widoczne z daleka. Ale nawet tam, gdzie droga nie zarosła niczym grubszym, należało zachować czujność, bo łopianowy kożuch skrywał często różne gałęzie i dziury z błotem.


Na dole, przy moście na Sanie decyzja – jechać prawą (orogr.) stroną obok tarasu widokowego, czy przez Szczycisko i lewą stroną? Słońce jeszcze wysoko, pogoda piękna, wybrałem dalszą drogę, przez Szczycisko. Wypał węgla drzewnego po drodze.


Ostatni postój i ostatni posiłek.


Trzeci dzień wożę ze sobą namiot a śpię na pokojach. W końcu trzeba go użyć! Stanął na łące nad Sanem, na tyłach leśniczówki w Sękowcu. To ten mniejszy, po lewej.


Mapka z trzeciego dnia. Tego dnia przejechałem tylko 70 km, podjeżdżając 1666 m i zjeżdżając 1812 m.


Mapa online: http://mapa.ump.waw.pl/ump-www/?gs_t...rtroxiupysuvup

A potem odbył się KIMB. Jego opisywanie nie wchodzi w zakres tego opowiadania. Z dwóch powodów. Po pierwsze, byłem na takiej imprezie pierwszy raz i nie wiem, co można opisać i pokazać, a czego nie. Po drugie, dość szybko udałem się na spoczynek do namiotu i pewnie najciekawszych momentów nie widziałem i nie słyszałem.