Dokładnie tak było. Obok cerkwi skosem zbiegała dróżka w stronę rzeki i nią się udałem, a na tą o której piszesz (na wysokości leśniczówki) trafiłem w drodze powrotnej.
.
Stojąc przy tych tajemniczych budowlach można było podziwiać kolejne odsłony "zielonych bieszczadzkich zieloności" które właśnie o tej porze roku pozwalają się zajadać do woli i wszystko to moje, jak okiem sięgnąć żadnego żywego stworzenia
.
hm13_8147.jpg
o nie, przepraszam, na sąsiednim pagórcu spaceruje sobie dostojnie jakaś rogacizna.
Przyczajony w krzakach nie przeszkadzam i aparat też cichutko łapie kolejne ekspozycje.
.
hm13_8150.jpg
.
Po chwili z krzaków wyłania się drewniany domek z zielonym dachem, tak wkomponowany w krajobraz że trudno go wypatrzeć.
Czyżby dawni właściciele postanowili powrócić znów na swe łąki ?
.hm13_8171.jpg
a horyzont zamyka zielony Otryt



Odpowiedz z cytatem