Odbijamy!!
Tratwa niestety sama nie chce plynac z pradem rzeki. Trzeba uzywac wioseł i drągów aby odpychac sie od dna i wydostawac sie z zatoczek w licznych meandrach rzeki.
Rozlewisk jest mało. Spodziewalam sie, nie wiem dlaczego, wysepek, licznych rozgałezien i istnego labiryntu rzecznych odnóg i starorzeczy. Tymczasem pobładzic sie raczej nie da. Zwykle jeden mocno wijacy sie nurt a wokól mniej lub bardziej bezkresne podmokłe łąki.
Aha! I wysoka, smukła wieza koscioła w Sztabinie. Bedziemy ją widziec z lądu i z wody, wiosłujac i odpoczywając, wieczorem i o poranku.. Nasza trasa nie jest zbyt dluga, ma zaledwie kilkanascie km, wiec do samego konca splywu nie oddalamy sie tak bardzo od miejsca startu a płaski zupelnie teren powoduje ze nic nie zasłania widnokręgu. Zmniejszajacy sie codziennie zarys wiezy bedzie nas informowal ze jednak troche sie przemieszczamy a Sztabin, powoli bo powoli, ale jest coraz dalej...
Pogodne dni spędzamy wygrzewajac sie na dachu tratwy (no oprocz tych co wiosłuja),
Nieraz przybijamy do brzegu aby odpoczac w malowniczych cichych zatoczkach wypelnionych kumkaniem zab.
To tyle z odglosow przyrody. Spodziewalam sie duzej ilosci ptactwa. Tak bylo i nad poleska Prypecią w maju, i w lipcu na Bugiem, i w sierpniu na Stawach Milickich i nawet koncem pazdziernika w delcie Dunaju. Byly tam i kaczki i gęsi, i brodzace czaple i bąki wydajace odglos jakby kto dmuchal w butelke. I sporo ptactwa ktorego kląskanie slyszalam po raz pierwszy a nazw gatunkow nawet nigdy nie slyszalam.. Tu czasem przemknie pod niebem jakis zbłąkany bocian albo cos kwaknie w trzcinach. Poza tym nic, pustka... Wędkarze mowia ze nawet ryba nie bierze... Zastepuje to brzęk komarów. Ich nie brakuje. Acz ja mam to szczescie ze mnie nie gryzą. Fakt- siadaja na skorze, łaskoczą łapkami, wkurzaja wlatujac do oczu i brzeczac nad uchem. Ale gryza sporadycznie. Reszta ekipy jest niestety smaczniejsza.
Lata wokól tez mnóstwo pieknych niebieskich ważek. Nieraz calym stadem siadaja na okolicznych trzcinach, na wioslach albo komus na ramieniu. Sa jednak na tyle płochliwe ze mimo sporych wysilkow nie udaje mi sie zadnej pstryknac zdjecia.. Tzn jednej sie udaje.. Takiej bidulce ktora wpadla w pajęczyne....
Popularne sa takze kapiele. Wieczorami, porankami i w poludnie, od czasu do czasu, rozlega sie wielki plusk i radosna mokra gęba wyłania sie z wody :) Ja tez bym sie chetnie wykąpała ale brakuje jeszcze z 10 stopni a woda tez do najcieplejszych nie nalezy. Zwykle po zanurzeniu stopy decyduje sie kapiel odlozyc na blizej nieokreslona przyszlosc
Czasem zaczyna ostro lać.
![]()


),
Odpowiedz z cytatem