parę lat temu miałem poważy wypadek komunikacyjny. Zmiażdżona noga (kłykieć boczny) , rozwalone kolano. Cud, że żyję. Operacja-przeszczep kości, śruba w kolanie. 4 miesiące BARDZO POWAŻNEJ INTENSYWNEJ rehabilitacji. Też totalna załamka...koniec z górami, rowerem....5 miesięcy po operacji ( jeszcze z żelastwem w kolanie) wybrałem się w góry. Zaciskałem zęby i lazłem. Wieczorami zastrzyk tramalu w udo , okłady z kapusty (czyni cuda !!! ) na noc. No i spróbowałem wleżć na rower. Spox.
Dziś odczuwam tą nogę nadal....ale zrozumiałem, iż ból i jego odczucie , to sprawa subiektywna. Łaże , czasem zaciskam zęby i trudno..idę dalej. Grunt, to nie użalać się nad sobą !
Życzę powodzenia !



Odpowiedz z cytatem