różnie to bywa....o ile widzę, iż opiekun drohobyckiej cerkwi , p.L. , wyciąga gonty z niej, by malować na nich ikonki i sprzedawać turystom ...metody jego prób konserwacji też w wielu wypadkach , budzą moje zdziwienie . Nie to że kabluje gościa, bo sympatyczny jest i włożył sporo serca i pracy tamże.
Wędrując w zeszłym roku po Bieszczadach Wsch. , w jednej z cerkwi zauważyliśmy brak bezcennych ikon. Na nasze zapytanie ''gdzie są ", miejscowi coś pokrętnie tłumaczyli, by w końcu , przyparci do muru, oświadczyć '' że przyjechali jacyś ze Lwowa, dali 2 000 $ i zabrali do konserwacji'' ....a oni zadowoleni , że za te dolce mogli obić sidingiem wejście do świątyni !!!



Odpowiedz z cytatem