Wyciągamy rowery, przypinamy sakwy i w drogę. Przez całą podróż będziemy spotykać znane, karpackie rzeki. Zaczynamy w Delatynie od Prutu. Pierwszy dzień był miejsko-górski. Przez miasteczka przejeżdżaliśmy, a góry już się czuło w nogach. Słoboda Rungurska; w XVII w. eksploatowano tu ropę naftową. W Słobodzie urodził się w 1888 r. Stanisław Vincenz, którego ojciec zarządzał kopalnią. Tym razem żadnych kopaini nie znaleźliśmy.
![]()
Przejeżdżamy przez Kosów (fot. poniżej), Kuty tuż przed Czeremoszem a w Wyżnicy za Czeremoszem uzupełniamy zapasy wody.
Ostatnia rzeka tego dnia, to Seret, który spotkaliśmy w pobliżu Berhometu. W pierwotnych planach mieliśmy przejazd w górę doliny aż na przełęcz Szurdyn. Już wczesnym popołudniem dało się oszacować, że jest to plan nierealny, bo w trasę wyruszyliśmy dopiero o 11:30 a z góry przygrzewało około 30 stopni. Wczesnym wieczorem zatrzymaliśmy się na biwak nad Seretem. Nie na tym moście oczywiście, ale 10 km dalej.
![]()


Odpowiedz z cytatem

