Na dotychczasowej drodze nie spotkaliśmy nikogo, na szczycie natomiast od czasu do czasu ktoś się pojawia.
Obfitują natomiast różne kwiatuszki.







Do Szybenego wracamy zielonym szlakiem, który najprawdopodobniej wiedzie wybudowaną przed wojną drogą. Droga jest w dobrym stanie, wydaje się, że regularnie aż po sam szczyt coś nią jeździ.







Jak tylko odchodzimy chmury wracają





Po drodze mijamy jeziorko Mariczejka, wygląda (po ilości namiotów ale też śmieci), że jest bardzo popularnym miejscem biwakowym.




Poniżej jeziorka jest spora połonina Wesnarka, jest nadal używana, postanawiamy wstąpić do chaty i spytać o sery. Okazuje się, że to był dobry pomysł bo kilku minutach rozpętuje sie burza z piorunami.
Gospodarze dotąd zajęci przetwarzaniem sera w popłochu szukają telefonów by je 'wykluczyć'.
Pod dachem spędzamy dobrą chwilę częstowani serem i chlebem. Sami kupujemy kilogram białego, który starczy nam dwa najbliższe dni.












Za Wesnarką jeszcze kawałek w dół i schodzimy jakieś 2-3km od Szybenego do doliny którą rano już szliśmy.



Trasa zajęła nam ponad 10h, przeszliśmy 30km:
http://www.gpsies.com/map.do?fileId=xhgtcqofyhxtxykj