Za przełęczą została nam w skrócie: Jabłonica, Jaremcze i Delatyn.
Kołacze mi się z opowieści naszego przewodnika sprzed dwóch lat ten budynek w Jabłonicy:
Może ktoś wie co to jest?
Dziś mieliśmy w planie dotarcie do Polski więc ostatni kawałek przejechaliśmy na pełnej prędkości.
Jedynie w Jaremczy zwolniliśmy z podróżnych 16km/h do spacerowych 12km/h by obejrzeć wiadukty i co ciekawsze spotkane przy drodze obiekty.
Pół godziny potem byliśmy na końcu wyprawy:
Na miejscu spotkaliśmy naszego gospodarza. Podczas pakowania rowerów przyszedł porozmawiać i zaprosił nas na mały poczęstunek (kanapki z herbatą). Okazało się, że był kilka razy w Polsce, w tym np. przejazdem do ..... Włoch!! Trasa geograficznie niekoniecznie optymalna ale okazuje się, że formalnie jedyna możliwa. Do Rumunii, Słowacji czy Węgier wjechać nie może od siebie ale już przez Polskę owszem.
Można więc było pomarzyć jak to pięknie będzie jak i granice Ukraińskie będą otwarte tak jak nasze. No i szybko o marzeniach zapomnieć gdy się spojrzy na aktualnego prezydenta Ukrainy (tu pominę co sądził o nim nasz gospodarz).
Wymieniliśmy się jeszcze adresami i ruszyliśmy w drogę .......
Rowery już dawno schowane, kawał drogi za Delatynem a dziury nam pozostały przypominając ostatnie 7 dni.
![]()






Odpowiedz z cytatem