Książki nie znam, ale lebiodka "od zawsze" gości w mojej bieszczadzkiej kuchni. :)
A to za sprawą pani Anny Wasylkowej, która kiedyś zaszła na pole w Duszatynie i przyniosła pęk ziół, za co mam Ją we wdzięcznej pamięci.
Książki nie znam, ale lebiodka "od zawsze" gości w mojej bieszczadzkiej kuchni. :)
A to za sprawą pani Anny Wasylkowej, która kiedyś zaszła na pole w Duszatynie i przyniosła pęk ziół, za co mam Ją we wdzięcznej pamięci.
Państwo dość silne, by Ci wszystko dać jest dość silne, by Ci wszystko odebrać
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)