Nie pierwszy to "znak pamięci" w samych Bieszczadach, który zostanie usunięty. I... nie ostatni!
I ani to pierwszy ani ostatni generał, który do prawdziwej bitwy bez szklany alkoholu... się nie zabierał.
Jak już "pękło" na pół i mamy lepszy i gorszy sort, to nie ma mocnych... będzie "orane" przy każdej zmianie władzy. I tylko... koni żal. No i... pieniędzy podatników!
A jak nie będzie zmiany, no to będzie znaczyło, że... nowe znowu... wróciło. I zagnieździło się na dobre, choć gołym okiem widać, że sra we własne gniazdo bez umiaru.
No, ale tak od zarania ludzkości robili wszyscy nawiedzeni, którzy czuli imperatyw napisania historii niekoniecznie całkiem prawdziwej, ale... własnej i "jedynie słusznej".
Ale... naród musi mieć jasno określone korzenie i bez pomników żyć nie potrafi. Zatem... czekam na oficjalny i publiczny, "społecznie bardzo uzasadniony" wniosek o postawienie w Bieszczadach pomnika lub nawet pomników tych, którzy wtedy do żołnierzy Waltera strzelali. Kilka "cichych" propozycji już słyszałem...


Odpowiedz z cytatem
