W określonych sytuacjach można też użyć zwykłej nawigacji. Robiłem tak, gdy nie miałem smartfona, ale telefon z GPS-em: w Bieszczadach będąc trzeba "złapać" dowolny punkt, w którym się przebywa (ja mam zapisaną Kapliczkę Szczęśliwych Powrotów), a potem w domu trzeba nakazać urządzeniu: "Prowadź do kapliczki" trasą pieszą. Jeśli się jest na północ od Biesów, ma się wtedy w miarę precyzyjnie wskazane południe. Polak potrafi :)



Odpowiedz z cytatem