Jedna zauważalna różnica w zliczaniu pokonanych odległościach pomiędzy Endomondo a Oregonem. Endomondo pokazuje skokowo na ekranie, odcinkami wektorowymi. Wygląda to tak, że ja się fizycznie przesuwam a aplikacja czeka aż odpowiednią odległość pokonam, tak jakby mnie goniła, Oregon zaś robi to bardziej płynnie i na bieżąco. Jednak gdy po łażeniu konfrontuję wyniki z dwóch urządzeń to Oregon ma pokonaną odległość większą. Jeszcze gdy idę po płaskim to te różnice są niewielkie jednak gdy zaczynają dochodzić skoki w poziomicach to zaczynają się sporo zwiększać. Oczywiście może być to wada urządzenia SGII, systemu odbioru jak i całej aplikacji. Dobrze wskazuje mapę bez poziomic i miejsce gdzie aktualnie się znajduję, jednak by być na bieżąco śledzonym przez osobę której się udostępniło swoje konto na Endomondo, to trzeba samemu robić aktualizację przez internet (jest to prosta czynność). Jednak Internet, aplikacja, bycie w zasięgu GSM i jeszcze może inne aplikacje żrą baterię w oczach. A ostatnio będąc w Bieszczadach, gdy nie było zasięgu, słyszałem nawet chrupanie
Jednak Endomondo to też fajna aplikacja bo i sumuje chodzenie w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca i roku i widać gdzie "aktualnie" jestem. W listopadzie pobiłem rekord miesiąca, zliczył mi chodzenia ponad 151 km a gdybym dodał te kilosy kiedy mi baterie siadły lub samoistnie się wyłączył, byłoby ze 180. Rok zamknę grubo ponad tysiaka. Z Oregonem byłoby więcej. Wczoraj właśnie mój się wyłączył na 5,76 a na drugim "towarzyszącym" (ten się nie wyłączył!) na końcu spaceru było 7,79. Oregana nie brałem. Czyli podsuwam Garminowi pomysła... zróbcie teraz taki by w urządzeniu było też Endomondo