Nadszedł dzień najważniejszy. W sobotni wieczór poszedłem do kina na jakąś głupią strzelankę.
Nie dało się zagłuszyć myśli: ONI są na KIMB'ie
W niedzielę odpaliłem kompa i ... nic, żadnej "gorącej" relacji. W końcu na boksie pojawił się Browar. Pytam, jak było? A było padła lakoniczna odpowiedź. Byłeś gdzieś?, byłem... w lesie, dużo drzew widziałem. To i pogadali.
Nie minęła dłuższa chwila i wylądowałem na Wyspie. Wieczorne meldowanie się w hotelu: Pan Tomasz z żoną, ... którą? przytomnie pyta recepcjonista, z wyglądu typ bliskowschodni
Po czym dowiedziawszy się, że jesteśmy z Polski pyta, czy znam.. i strasznie szeleszcząc w skupieniu wymawia nazwisko> szoszaszybowszsky. Po kilkakrotnym powtórzeniu chwytam Sosabowski? Generał? yeees, uśmiech od ucha do ucha i wręcza nam klucze do pokoju. Skąd to pytanie o Generała? Nie wiem.