Pokaż wyniki od 1 do 10 z 30

Wątek: Granicami Bieszczadów...

Mieszany widok

  1. #1
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    5,264

    Domyślnie Odp: Granicami Bieszczadów...

    Jak dla mnie to te "obrzeża" bywają ciekawsze niż środek.
    To tu można odnaleźć to, coś co misie lubią najbardziej, dlatego z zainteresowaniem i niecierpliwością czytam kolejne kroki Twojej relacji.

  2. #2

    Domyślnie Odp: Granicami Bieszczadów...

    Oj, jestem pod wrażeniem Twojej wyprawy i zdjęć z jej trasy. Grzybek wystarczy chyba na zupę dla kilku osób. Czy to samotna wędrówka? Wierzę, że i my kiedyś doświadczymy na własnej skórze wędrówki "obrzeżami".

  3. #3
    Kronikarz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2015
    Awatar coshoo
    Na forum od
    09.2004
    Postów
    690

    Domyślnie Odp: Granicami Bieszczadów...

    Cytat Zamieszczone przez white_coffee Zobacz posta
    Czy to samotna wędrówka?
    Tak, od czasu do czasu lubię połazić samemu.

  4. #4

    Domyślnie Odp: Granicami Bieszczadów...

    Pobyć czasem sam na sam ze sobą, to jakże przyjemny luksus. Domyślam się, że miałeś ze sobą statyw.

  5. #5
    Kronikarz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2015
    Awatar coshoo
    Na forum od
    09.2004
    Postów
    690

    Domyślnie Odp: Granicami Bieszczadów...

    Cytat Zamieszczone przez white_coffee Zobacz posta
    Domyślam się, że miałeś ze sobą statyw.
    Nawet dwa

  6. #6

    Domyślnie Odp: Granicami Bieszczadów...

    Zapytam. Czy zdarza się, by nocą pod Twój namiot podchodziły zwierzęta?
    Czekam na ciąg dalszy Twojej relacji i oczywiście na zdjęcia.

  7. #7
    Kronikarz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2015
    Awatar coshoo
    Na forum od
    09.2004
    Postów
    690

    Domyślnie Odp: Granicami Bieszczadów...

    Cytat Zamieszczone przez white_coffee Zobacz posta
    Zapytam. Czy zdarza się, by nocą pod Twój namiot podchodziły zwierzęta?
    Na tym wyjeździe tylko jakieś gryzonie latały koło namiotu, albo po prostu smacznie spałem :)
    Na innych wyjazdach gdy się śpi pod pałatką/plandeką i widzi okolicę to często jakieś większe zwierzaki podłaziły.

    DZIEŃ 3

    Jak zwykle wcześnie na nogach. Idę dalej Otrytem na zachód. Mijam kilka kolejnych wykoszonych polanek, na jednej z nich domek myśliwski z brezentu lub czegoś podobnego. Wkraczam w kilku kilometrowy zarośnięty odcinek Otrytu. Drogi niet albo gdzieś zgubiłem więc idę na orientację. Dobrze że malin nie brakuje to przynajmniej sobie można pojeść.



    Mijam różne potargane trawy:



    Gdzieniegdzie skałki:



    W końcowej części Otrytu znowu pojawia się cywilizacja i to aż do przesady. Pocięty las rozjeżdżony sprzętem ciężkim. Powoli grzbiet się obniża i nieuchronnie schodzi do Sanu.



    W most na Sanie udało mi się pocelować z dokładnością +/- 100m więc jestem zadowolony.



    Marzy mi się kąpiel w zimnej wodzie. Niestety w Sanie rozlokowała się jakaś pokaźna wycieczka, poza tym nie mam ochoty się smażyć na słońcu. Idę poszukać sobie innego miejsca na ochłodę. Udaję się w kierunku Studennego, wybrałem skrót ścieżką który był błędem. Krzaczory wyższe ode mnie, gorąco, masa latających krwiopijców. Jakoś się przedarłem do dawnej drogi, w dole słyszę szum wody. Schodzę przez kolejne krzaczory do potoku. W końcu można się ochłodzić...



    Od razu w człowieka życie wraca. Teraz co prawda inne pragnienia się obudziły ale to jeszcze trochę...
    Widoki ze Studennego na dolinę Sanu:



    Zbliżam się do Terki...



    W Terce spotykam stare zabudowania...



    Gustowne sztuczne bociany...



    Oczywiście nie może zabraknąć starej dzwonnicy...



    W końcu zaspokajam swoje pragnienia obudzone kilka godzin temu...



    Poleniuchować dobra rzecz ale góry czekają. Na odkrytym terenie patelnia. Całe szczęście że sporo drogi biegnie chłodnym lasem. Widoczek na Terkę z drugiej strony...



    Wspinam się na Korbanię. Szczyt został oczyszczony z krzaków, ale niestety wyższe drzewa zasłaniające widok sobie stoją więc widoczki wycinkowe.



    Z boku atakuje mnie jakaś brzydka chmura. Pada. Całe 30 min. Zejście na przeł. Hyrcza w deszczu zarośniętymi ścieżkami. Kiedyś jakoś więcej ludzi łaziło na Korbanię albo mi się wydaje.



    Połoniny w oddali...



    Starczy na dzisiaj tego łażenia, rozbijam mój domek...



    Błogie wieczorne lenistwo i góry...





    C.D.N.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Mapy Bieszczadów...
    Przez barszczu w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 145
    Ostatni post / autor: 27-03-2015, 16:58
  2. Stolica Bieszczadów
    Przez Marcin w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 29
    Ostatni post / autor: 03-12-2011, 16:38
  3. Promocja Bieszczadów...
    Przez freebies w dziale Wypoczynek aktywny w Bieszczadach
    Odpowiedzi: 147
    Ostatni post / autor: 03-01-2008, 13:16
  4. Miłośnicy Bieszczadów z Bieszczadów - ankieta :)
    Przez Promyk :) w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 03-03-2007, 23:58
  5. Echo Bieszczadów
    Przez asiczka w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 14
    Ostatni post / autor: 30-03-2004, 20:58

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •