Nigdy nic takiego jak piszesz (ksero dokumentów, ubezpieczenie, itp) przy przekraczaniu granicy nie było mi potrzebne. Formularz rejestracyjny nie istnieje od kilku lat. Nigdy nie sprawdzano także ile mam pieniędzy, swoją drogą kwota €400 na pięć dni na Ukrainie pozwoliłaby chyba na wynajęcie lektyki na jakiś szczyt

Zawsze jednak w takich sytuacjach powtarzam: każdy nowy wyjazd niesie niespodzianki