Okolice wioski Kalinov swiadcza ze toczyly sie tu jakies zaciete walki. Co chwile stoja jakies tablice, pomniki czy fragmenty starego wyposazenia majace przypominac czasy wojenne i wzbudzac wdziecznosc do "oswobodzicieli" tego regionu. Dawno nie widzialam na niewielkiej przestrzeni takiego nagromadzenia tablic, armat i czołgow.
Po polskiej stronie mignela nam cerkiew w Radoszycach z ciekawa dzwonnica, o malowniczych pokruszonych schodach na dzwonnice.
W Komanczy przewijamy sie kolo dwoch cerkiewek, zwlaszcza ze ta druga widze po raz pierwszy!!!! (calkiem podobna do poprzedniej)
W Smolniku cerkiewka jest w remoncie. Jakby rozegrano konkurs na najbardziej gęste rusztowanie to chyba mieliby szanse.
Drzwi do srodka otwarte i wisi kartka zakaz wstepu. Wnetrze calkiem kompletne i dwojka konserwatorow robiacych chyba dokumentacje.
Jeden obraz chyba za kare trafil na noc do kozy
Dalsza droga w strone Komańczy zalana juz niestety asfaltem z rolki i przewija sie tam potworny tłum turystow wszelakich. Jedynym plusem jest to ze wciaz mozna troche użyc na brodach.
Na nocleg wracamy pod Wole Niżna. Zbierajac na pobliskiej gorce drewno na ognisko pasę oczy widokami malowniczych chmurek, wieczornych mgiel i pomaranczowych promieni slonca..
![]()


)
Odpowiedz z cytatem