dzięki Bogu otwarte! Rok temu na początku września zastał nas na podejściu śnieg do kolan, a byliśmy zupełnie nieprzygotowani na zaistniałe warunki. Miejsca mnóstwo, my trafiliśmy na 10 Ukraińców i spokojnie wszyscy się zmieścili, a miejsca było jeszcze ho ho. Nieco gorzej z drewnem, świerki wokoło pochlastane, z ziemi drewno wyzbierane, ale coś zawsze się znajdzie. Udanej wędrówki!