Znaczy się, mieliśmy mega pecha. Dotarliśmy wieczorem do schroniska, a było na czworo i zastaliśmy kilkoro Ukraińców, krzątających się przy garach i patelniach. Gdy zaczęliśmy zaglądać na pokoje, poinformowali nas, że schronisko jest dzisiaj w całości zajęte, reszta ludzi zjawi się wkrótce. A jedzenia i picia rzeczywiście było tyle, że kompania wojska nie odeszłaby głodna.
Bez szczególnego żalu zeszliśmy na nieodległą polanę. I było przepięknie.
![]()



Odpowiedz z cytatem