Hej kolego!
Jestem z Tobą i wspieram mentalnie.
Sam co rok uciekam w Bieszczady i zaszywam się w głuszy-szacując po swojemu wybrane gatunki fauny Bieszczadów.
Pisałem o tym wielokrotnie,zawsze marzyłem o utworzeniu grupy leśnych ludzi w Bieszczadach na wzór najlepszych tradycji,naszych wielkich Poprzedników-pielęgnując szacunek i ortodoksyjne podejście do ochrony przyrody i walki z konsumpcją i turystyczną stonką, a przede wszystkim nowobogackim motłochem osiedlającym sie i dewastującym dzikie Bieszczady
Poczytaj sobie posty Samotnego Włóczykija,Człowieka Wiatr ,Arturo i innych nam podobnych
I nie przejmuj się złośliwościami i zła karmą na tym forum to niestety normalne...dużo jest tu osób ,które pojmują Bieszczady jako towarzyskie zloty wzajemnej adoracji przy piwie i kiełbasie.
A my wiemy dobrze ,że chodzi o coś zupełnie innego...o ducha Bieszczad!
Ps.Proponuje odwiedź w Horodku- Pustelnika Julka
Piękny to człowiek,wielkiego Ducha,o ogromnej wiedzy,zacnych czynach
Duzo Ci opowie o odżywianiu się np.porostami,glonami itp :)
a nadchodząca jesień i nawet późne lato to prawdziwa spiżarnia przed zimą
Same owoce tarniny,głogu,orzechy bukowca,grzyby,leszczyna,jarzębina to ogromna ilość kalorii i witamin,a zwierzęta -szczególnie wilki i rysie pozostawiają tyle truchła upolowanej zwierzyny ,że naprawdę idzie jeszcze przy tym dość mocno się wyżywić :)
Pozdrawiam i pisz
Będe jesienią może Cię tam odnajdę jak juz będziesz