uciekałem dawniej nie raz, zawsze na zawsze, jedna myśl, kilka godzin pakowania plecaka, z czego połowa to książki i w drogę, zarabiałem na chleb gdzie się dało, drzewa się narąbało, w schroniskach coś zrobiło, wiatę postawiło z kolegą z lasu za żarcie i spanie, albo piwo w beczułce po Pulpitem (kremenarosem) w ug sprzedawało, różnie tak, po paru miesiącach wracałem, sumienie jakieś nieludzkie jest, nie pozwala zostawiać na zawsze kogoś samotnego, kto został, kto sam nie da sobie rady, takie są te ucieczki.


Odpowiedz z cytatem