Jak zwykle są dwa awersy![]()
Akurat w Warszawie roi się od ludzi, mających w ręku prawomocne wyroki wydane - tak, Derty :P - przez niezawisłych sędziów, które dają im prawo do zwrotu zagrabionego mienia albo rekompensaty za nie. Co z tego, skoro nawet tak bogata gmina nie ma i nigdy nie będzie miała możliwości, żeby te roszczenia zaspokoić? Miasto nie wykonuje wyroków i nie oddaje, bo nie ma z czego. Bo nie podniesie lokalnych podatków, żeby zebrać głupie parę miliardów. Co jeszcze może? Rozdać cały MdM? A co z najemcami lokali komunalnych, którzy tam mieszkają? Na bruk? A z właścicielami mieszkań, którzy kupili je legalnie na wolnym rynku? Państwo prawa ma ich wywłaszczyć? Ja nie znam dobrej odpowiedzi.
Inna sprawa: z odzyskiwania mienia wiele kancelarii prawnych zrobiło sobie źródło przyjemnego dochodu, a sami spadkobiercy czy ich potomkowie nader często są szemrani.
Oczywiście abstrahuję tu od przypadków Krasickich i Tarnowskich - o zasupłanie całego tego węzła gordyjskiego mi się rozchodzi.


Odpowiedz z cytatem