Zamieszczone przez BasiaZ
Dziękuje Ci Basiu ;
z narcyza przetransformowałem się w goryczuszkę wczesną.[!]
Gdzie jesteś olgaa ???
Potrzębuję Twojej bielizny ,a może bardziej pomysłów na bieliznę...
Pomocy!
Obiecałem ,że jeszcze wrzucę coś panoramicznego z naszej eskapady...
Ale dzisiaj na serwerze trwają jakoweś prace i link jest niemy :(
Jutro tez jest dzień ,więc jest szansa...
Co do dzwonów ...
to wspólne dzwonienie ,z kombatantem z Afganistanu ,na Szczerbowskiej dzwonnicy było dla mnie niepospolitym zdarzeniem.
Może lekko irracjonalnym i chyba określenie transcendentny jest bliższe mojemu odczuciu.
Tzn:sama czynność była wykonywana lekko nad ziemią...(dzwonnica),
-plus dwa sznury ,każdy na innej ręce (były cztery dzwony)które nie pozwalały stanąć na podłodze ...,
-plus latające przepłoszone nietoperze,
-nie wspominając o tzw:"wspomaganiu dzwonnika",-żeby nuta nie była fałszywa a jedynie "elegancka"-wspomaganie w postaci niezidentyfikowanego płynu ,sprytnie przymocowanego szyjką w dół na jednej z lin,służących do rozhuśtania duszy w dzwonie.
Płynu ,który spowodował ogłuszenie i lekko (powtarzam lekko) wzburzenie krajobrazu spowodowaną siłą wiatru ,myślę-że dałbym tej substancji 6 w skali Beauforta-a (nooo, fala na trzy metry ...taak było :)(
A po dzwonieniu,przyszło nam zwiedzić cerkiew...która nie wygląda z zewnątrz interesująco,raczej przeciętnie...
Tam ,wprowadzony przez Carskie wrota,mogłem podziwiać olejne obrazy,pochodzące z nieistniejących kościołów oraz
oprawione w skóry księgi liturgiczne:
Psałtir Sledowannaja oraz Akafistnik ...a najbardziej cenny to Typikon...nawet nie wspominam z którego roku ,bo nikt nie uwierzy,a wspomnę tylko ,że wykonany
w technice linorytu (śmiem nawet zaryzykować ...napiszę drzeworytu).Na pewno przy pomocy druku wypukłego.Jeszcze teraz ,jak piszę te słowa przypominam sobie ilustracje ,jak i ornamenty.
Taak.
To była świetna ,mistyczna podróż.




Odpowiedz z cytatem
Zakładki