Ale chyba Gorce 40 lat temu, też pamiętam takie taplające się w błocie kaczki oraz zaprzęg z wołów, w okolicach Harklowej.
Akurat szliśmy ze znajomymi Czechami (poznanymi w Małej Fatrze, chyba wrzesień 1977 lub 1978 ) i spotkaliśmy zaprzęg wołów w jarzmie, które ciągnęły drabiniasty wóz. Już wtedy u nas to był ewenement, a Czechom to dosłownie oczy wyszły z orbit, pierwszy raz w życiu coś takiego widzieli.
Relacja Buby jak zwykle miodzio :) Też mam wielka ochotę powędrować tamtymi górkami (trochę ich już liznęłam, na przełęczy Nimczicz), tylko okropnie nie chce mi się nosić na plecach namiotu.
Piękne są te krajobrazy pełne drewnianych chałup,, drewnianych płotów przypominających worynie i błotnistych lub pylistych dróg, tylko szkoda, że te najwyżej położone przysiółki wyludniają się.




Odpowiedz z cytatem