Pokaż wyniki od 1 do 10 z 67

Wątek: Królewskie żarcie w Bieszczadzie – nowe ognisko Bertranda.

Widok wątkowy

  1. #17
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,224

    Domyślnie Odp: Królewskie żarcie w Bieszczadzie – nowe ognisko Bertranda.

    Jakoś cicho tutaj... To snuję swoja opowieść.

    Dzień następny. Dzień najważniejszy.
    Wstajemy grubo przed świtem (pamiętacie, że w Zawozie świta o koło 9:00). Wyruszamy karawanem na umówione spotkanie z Wojtkiem 1121. Mamy kawał drogi do niego, bo Wojtek stacjonuje u leśniczego Zygmunta na końcu świata, gdzie zasięgu telefonicznego nie ma. Postanawiam jechać normalnymi drogami, a nie przez przełęcz i stokówki. Po drodze mijam Zagrodę Kimbową, bacówkę z bacą i serami, czynną cerkiew murowaną i już jestem w obejściu Zygmunta. Przywitali nas kolega Wojtka i jego córka. Wojtek się gdzieś zapodział. Wypiliśmy kawę i znalazł się Wojtek. Kto zna tego jegomościa, ten się domyśli, że natychmiast przejął on inicjatywę. Zaproponował nam przejażdżkę samochodową po drogach, stokówkach i innych bezdrożach. Nie mieliśmy wyjścia. Wojtkowi się nie odmawia. Ja siadłem z przodu Wojtkowego rydwanu, reszta się poupychała z tyłu i jazda… Najpierw stokówką na przełęcz. Po drodze pytam się kierowcy, czy nie boi się jechać tedy, bo na początku drogi stał jakiś okrągły znak i to nie był zakaz zatrzymywania. Wojtek się roześmiał swoim tubalnym głosem i pokazał mi dwa kwity z dwóch różnych Nadleśnictw. Na chwile zatrzymaliśmy się na przełęczy, którą nasz kierowca nazwał swoja ulubioną przełęczą. Chyba on tak ją lubi, bo zawsze na niej jakieś promile są zakopane. Ale o tym sza…Pogadaliśmy tez o pomniku, który tu niedawno stał, a którego już nie ma. Uważam, że źle, że stał, bo i po co w tym miejscu ale i źle, że go ktoś zniszczył. Czyli i tak źle i tak niedobrze… Podjechaliśmy do hałaśliwej maszyny i skręciliśmy w lewo. Na wiadomym parkingu (na którym też kiedyś było zakopane) zostawiliśmy rydwan. Zeszliśmy w dół, przez potok do chatki w której dach przeciekał. Tam, Wojtek jak wytrawny kopacz wykopał w sobie wiadomym miejscu szampana, czy raczej wino musujące. Co by się nie zmarnowało, wypiliśmy je na miejscu. W tym momencie usłyszeliśmy, że na parkingu ktoś zaparkował. Po chwili pojawił się Barnaba z jakimiś gośćmi. Pokazałem im miejsce po cerkwi, które jest trudne do odnalezienia w krzaczorach. Barnaba zostaje ze swoja ekipą, a my wracamy do rydwanu. Przy hałaśliwej maszynie skręciliśmy w lewo. Zjechaliśmy, aż do Dużej Szosy i skręciliśmy w prawo. Minęliśmy Czerwonoustego (teraz buźkę miał umytą) i za kapliczką pojechaliśmy w lewo, do samego końca. Wróciliśmy do Wielkiej Szosy i pomknęliśmy na północ. Jeszcze przed Czerwonoustym skręciliśmy w prawo i rydwan powoli piął się pod górę. Myśleliśmy, że dojedziemy tą drogą do Wielkiej Szosy, ale się nie dało. Wysoko w górach kończono budowę ostatniego odcinka tej drogi. Zawróciliśmy więc do asfaltu, którym pomknęliśmy na północ. Powoli zaczęliśmy z Renatką rozmyślać o ptaszkach…
    W Karolowie znowu rydwan wykręcił na stokówkę. Dojechaliśmy do budowy z drugiej strony. Powstaje tam most nad potokiem. Znowu zawróciliśmy. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się przy pracownikach leśnych, którzy grube metrówki rozbijali młotami i klinami na mniejsze szczapy. Kolega Wojtka spróbował i udało mu się. Wyglądał na zmęczonego. Rozmowa potoczyła się w kierunku wieku emerytalnego – 67 lat. Nikt z nas oraz pracownicy leśni nie wyobrażaliśmy sobie machania ciężkim młotem w tym wieku. Po dosyć długiej rozmowie zostawiliśmy ich przy metrówkach, a my wróciliśmy do szosy. Zapytałem obecnych w rydwanie, czy byli kiedyś przy wodospadzie Diabelski Wiatrak? Okazało się , że oprócz Renatki nikt, ale mieli ochotę go zobaczyć. Zdawałem sobie sprawę z tego, że gdzieś nad Osławą ptaszki śpiewać chyba zaczynają ale pojechaliśmy w stronę wodospadu. Minęliśmy Krzywy domek, mały wodospadzik, wspięliśmy się na Sierpniowiec i popędziliśmy w dół. Wojtek nie zwolnił rydwanu nawet na brodach. Taki z niego driver, a może takie brody? Zostawiliśmy rydwan przy strzałce „szlak zakapiorski” i przez wodę i błoto udaliśmy się pod górę. Błotko było przednie, aż mlaskało. Wodospad nie zachwycił nikogo. Ledwo ciurkał. Znowu przez błoto wróciliśmy do rydwanu. Teraz już jedziemy do ptaszków…
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    • Typ pliku: jpg 5.jpg (90.0 KB, 74 odsłon)
    • Typ pliku: jpg 4.jpg (114.2 KB, 69 odsłon)
    • Typ pliku: jpg 3.jpg (81.0 KB, 72 odsłon)
    • Typ pliku: jpg 1.jpg (235.1 KB, 77 odsłon)
    • Typ pliku: jpg 2.jpg (244.5 KB, 72 odsłon)
    bertrand236

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Solina, ognisko, impreza
    Przez martek w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 16-08-2012, 11:42
  2. Wiosenne ognisko Bertranda
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 163
    Ostatni post / autor: 18-12-2009, 15:31
  3. Krótki zimowy pobyt Bertranda
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 41
    Ostatni post / autor: 08-02-2006, 13:16
  4. Ognisko w Bieszczadach
    Przez mouse w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 21-06-2005, 14:27
  5. Czarcie żarcie
    Przez Henek w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 12-03-2004, 18:42

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •