Odpowiedź była bynajmniej, nie z kręgów tych podpowiedzi "wstąp do zakonu", więc pomknąłem dalej, po chwili wyskakując na bieszczadzką drogę szybkiego ruchu. Podjechałem na słynny przydrożny punkt widokowy, by rzucić okiem na południe i popatrzeć z szerszej perspektywy na aurę jaką los zgotował....
.10.jpg
na tym popasie spotkałem dwóch bicyklistów, a choć w oddali majaczył kościół to do niego nie wstąpiłem.... ale za to, tuż za drogą pięknie mi pozowało bydło rogate....
11.jpg
... nad chmurami przebijało się słonko popychając w dalszą drogę, wiodącą do byłego peerlowskiego eldorado jakim był worek, a oczom moim po chwili jazdy niezbyt komfortowym asfaltem ukazał się taki widok...
.12.jpg
... po pewnym czasie jazdy, podczas której koncentrowałem się na omijaniu wyrw na drodze, stanąłem przed okazałym gmachem, którego historię większość z Was pewno dobrze zna.... szarpiąc za klamkę od drzwi nie udało mi się tym razem przekroczyć ich progu, a po chwili szarpania dowiedziałem się, że właśnie rozpoczyna się remont, którego oznak jeszcze nie było....
13.jpg
.... przemieściłem się dalej na południe, a w tym, że dobrze robię utrwalił mnie ten krzyż...
14.jpg
Do Bazy nad Roztokami w Tarnawie Niżnej dotarłem w porze obiadowej....