Pokaż wyniki od 1 do 10 z 121

Wątek: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...

Mieszany widok

  1. #1
    Szkutawy
    Guest

    Domyślnie Odp: Jak postrzegam te góry i ludzi, po nich chodzących i w nich mieszkających...

    .....teraz napiszę ... niechronologicznie... z pewną nutą chronologiczną... czyli trochę pomieszane i trochę poplątane...
    Zapakowałem swoje rzeczy do auta i wyruszyłem w ten drugi wtorek miesiąca... czyli trzynastego maja roku bieżącego... data niby pechowa, ale kto wie... może wcale nie...
    Wieczór był o miękkim świetle... od wschodu mżawka , a od zachodu słoneczko chyliło się do horyzontu...ruszyłem więc drogą, którą kilka razy dziennie wyruszam... ale nie zawsze jest taka długa....zwykle jest krótka... w szczególności do tej podróży....
    1-DSC_9697 kopia kopia.jpg
    Jadę sobie tą leśną drożyną i tak sobie myślę, że to całe moje pisanie w tym necie, to psu na budę się zdało, jeśli wziąć moje przesłanki pod uwagę. Wyjaśniam dlaczego.... Pomijając fakt, że gatunek ludzki ma nieodpartą chęć dzielenia się czymś... (czytaj narzucania swojego ego)... jednym z ważniejszych powodów, było napisanie dla moich przyjaciół z którymi kiedyś wędrowałem po Bieszczadach. Miała to też być moja “ostatnia deska ratunku”. Zamarzyłem sobie, że w wakacje tak jak dziesiąt lat temu, wyruszymy w Bieszczady... wszyscy razem... nakłaniałem... rozbudzałem wspomnienia, spotykałem się i dzwoniłem...ale już wiem, że nic z tego nie wyjdzie.... Wyruszę tylko z Ridolem i jeszcze z kilkoma osobami z którymi kiedyś nie wędrowałem...
    Wszystko miało dojść do skutku, a nie dochodziło... im dalej tym gorzej, ale miałem przecież asa w rękawie... te spisane wspomnienia...których w efekcie nie pokazałem... sam nie wiem dlaczego.... ha,ha,ha.... może wcale nie po to, to pisałem....
    Leśna drożyna przeszła w taką trochę szerszą i głębszą... z uwagi na dziury i wyboje... te drogowe i życiowe... Potem stała się wiejskim asfalcikiem i asfaltem powiatowym, a po chwili europjeską autostradą, gdzie można było wcisnąć śmielej pedał gazu i głośniej puścić muzykę, ruszając żwawiej na południowy wschód.
    Jechałem spokojnie, słuchając muzyki … czasami przyspeszając... a rano mieliśmy wyruszyć w Bieszczady.
    Po ponad trzech godzinach jazdy byłem w Sosnowcu, a nazajutrz po śnie przywitał mnie koszmarny widok, na który pewnie mój przyjaciel nie zwraca w codzienności uwagi, tak jak i ja swój widok codzienny dostrzegam od parady... Słynne blokowisko ukazało się w swej krasie....
    1-DSC_9700.jpg

    Otrzepałem się, niczym mokry pies z tego widoku i po krótkiej chwili opuściliśmy to szare miejsce. Dzień zapowiadał się z widoku na pochmurny, a z prognoz radiowych na ulewny. Wyskoczywszy na autostradę pojechaliśmy szukać tego deszczu. Po drodze, co by tradycji stało się zadość zboczyliśmy na południe i tym razem odwiedziliśmy jeden z największych drewnianych kościołów w Polsce.... w Srzyszowie. Skwapliwie obeszliśmy całą świątynię, aby znaleźć najbardziej odpowiednie miejsce, by ją uchwycić w obrazie., czyli tam gdzie nie ma znaków drogowych, samochodów i linii energetycznych.... Niestety musieliśmy troszkę się nadreptać i prawie wyjść z miejscowości, ale na zdrowie to jednak wyszło, bo nie ma odcisków na tyłkach od siedzenia .
    1-DSC_9706 kopia kopia.jpg

    Wnętrza jednak nie mogliśmy obejrzeć, ponieważ kościelne wrota skutecznie się nam oparły. Usadziliśmy się w samochodzie i ruszyliśmy omyłkowo nie w tym kierunku co trzeba, zwiedzając przy tym Pogórze Ciężkowickie . Wprawdzie z okien samochodu, ale lepsze to niż nic. Może kiedyś inaczej... Wracać się już nie wracaliśmy i podrzędnymi drogami minęliśmy Gorlice. Na wysokości Beskidu Niskiego pokazały się pierwsze samotne krzyże i pierwsze krople deszczu.

    1-DSC_9709 kopia kopia.jpg

    Zatrzymaliśmy się przy przydrożnej Biedronce kupując artykuły pierwszej potrzeby, czyli chleb, śledzie, cebulę, konserwę zwaną turystyczną i przeróżne napoje. Niestety ręcznika, którego zapomniałem spakować, nie było w tym sklepie gdzie niskie ceny i wszystko jest. Okazało się w sobotę na KIMBie, że takowy dostałem w prezencie, ale żal trochę mi było go używać, więc dalej wycierałem się koszulą flanelową.
    Potem się przejaśniło , a ruch na drodze był minimalny i mogliśmy się delektować bardziej śmiałymi widokami.

    1-DSC_9710 kopia kopia.jpg

    Po pewnym czasie minęliśmy Duklę, a później Komańczę. Droga zrobiła się zupełnie pusta i trochę nareszcie znowu popadało (tak, aby prognozy się sprawdziły). Ridol, jak na “wytrawnego turystę” przystało, skończył właśnie browara i rozpoczynał coś mocniejszego.... po chwili gdy wjechaliśmy już w Bieszczady ni z gruszki, ni z pietruszki wypalił... Ty, a pamiętasz te dwie dziewczyny, bo nie mogę sobie przypomnieć jak je poznaliśmy....aż przyhamowałem...nawet mało łagodnie.... Jakie dziewczyny?... pytam … a On na to, że te co odprowadzaliśmy je na autobus w UG, wtedy, a wtedy... w autobusie już siedziały, a później wysiadły... były u nas pod wiatą, impreza była, a później je asekurowałem (On) do Dwerniczka... i stopem jechaliśmy, a później na drugi dzień wróciłem... rozkręcił się i opowiadał, a ja słuchałem i czułem się jakbym pierwszy raz w życiu to słyszał... nic nie pamiętałem... luka w pamięci... czarna dziura...myślę sobie, że to przecież dwadzieścia osiem lat temu było...ale po chwili coś mi zaczynało świtać, że Ridola kiedyś nie było i się spóźnił z tego Dwerniczka, kiedy mieliśmy już zamiar lecieć tam z odsieczą. Teraz jeszcze większa eureka mnie dopadła, bo wiem, że poznaliśmy je w Letniej... chyba na Tarnicy były...
    Pomyślałem wtedy, że jak wiadomo każdy ma swoją opowieść. Z biegiem czasu coś tam się pamięta, a coś ulatuje, ale jak by tak złożyć do kupy przeżycia każdego z osobna to by dopiero coś pełnego wyszło. Dlatego fajnie w pojedynkę, ale w więcej ludków też fajowo... może być i szansa na zapomnienie czegoś mniejsza....a i odżyć coś w głowie może po latach....
    Kiedy po pewnej chwili ciszy popatrzyłem na licznik, to zobaczyłem 40 km/h … no to przez te nasze gawędzenie niezłemu spowolnieniu ulegliśmy... taki powrót do przeszłości... prawie przenieśliśmy się w czasie... Wcisnąłem mocniej gaz i po chwili musiałem mocniej hamować, bo po lewej stronie stały już lokomotywki. Ridol... kolejarz z dziada, pradziada, a pierwsze szlify zdobywał jeszcze na parowozach....choć je oglądał i podróżował nimi, to musiał je po raz kolejny obejrzeć, powąchać i obmacać...

    1-DSC_9715 kopia kopia.jpg

    Deszcz mu w tym nie przeszkodził i po chwili znikł gdzieś na bocznicy i tyle go widziałem...

    1-DSC_9714 kopia kopia.jpg

    Po pewnym czasie kiedy się wyłonił z chaszcza lokomotyw, zapytałem aby powiedział którą jechaliśmy pierwszy raz. Zadowolony z lokomotywozagadki zaczął eliminować... kopciuch to nie był.... ta za słaba... ta chyba nie stąd.... Kolejką pierwszy raz jechaliśmy w 85, albo 86 roku. Skład wyglądał tak, że były tylko dwa bodajże wagoniki, typowo osobowe w których jechał też konduktor (kierownik składu, albo ktoś w tym stylu) i kilka platform z kłonicami na których transportowano drewno. Puste platformy na przystankach odczepiano i pozostawiano do załadunku, a załadowane podczepiano. Na platformach z drewnem byli też hamulcowi, którzy ręcznie wyhamowywali poszczególne wagoniki na bardziej stromych odcinkach. Osoby miejscowe z tego co zauważyłem, nie płaciły za przejazd. Na niektórych przystankach gdzie podczepiano wagoniki z drewnem, dosyć długo się oczekiwało na odjazd. Wracając do zagadki.... wskazał na dwie praktycznie identyczne lokomotywy.... ta, albo ta... innej możliwości nie ma.....
    Ostatnio edytowane przez Szkutawy ; 02-06-2014 o 20:42

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Stanisław Kłos - Krajobrazy nieistniejących wsi
    Przez Misieg w dziale Bibliografia Bieszczadów
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 22-03-2011, 21:06
  2. Zwierzęta i co po nich zostaje
    Przez Barnaba w dziale Fauna i flora Bieszczadów
    Odpowiedzi: 33
    Ostatni post / autor: 24-03-2008, 19:04
  3. Rada dla szukających chatek...
    Przez Jabol w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 18-07-2005, 23:19
  4. do wszystkich czatujących...
    Przez KASZKA w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 06-10-2003, 17:10
  5. wierszyk dla wyjeżdżających w góry
    Przez Szaszka w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 14
    Ostatni post / autor: 19-06-2002, 21:58

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •