Postrzeganie gór i ludzi przez kolegę "debiutanta" jest mi bardzo bliskie, zadaję sobie podobne pytania. Ruiny cerkwi pamiętam tak jak bacówkę nad cerkwią i smak żentycy pitej z drewnianego skopka. Te ruiny i pusta dolina z tarasami pól uaktywniły w mojej głowie nieznane obszary a klimat bazy i nocne śpiewy przy ognisku dopełniy reszty. Tak zaraziłem się pewną chorobą z której nie próbuję się leczyć.
Co do lokalu na lewo od Siekierezady to boję się żeby do barszczu nie wpadały mi roztocza z wylenialych skór i innych gratów, więc lecę za most.


Odpowiedz z cytatem