Otrzymałam osobiście od Autora z piękną dedykacją i co ważne na miejscu - w Wilczej Jamie - co prawda już w smolnikowej, ale jednak.
Przeczytałam jednych tchem, ale co też oznajmiłam Andrzejowi, trochę brakowało wspomnień z Wilczej Jamy na Mucznem. Takich trochę domowych, może coś o gościach, o trudnych początkach tego wspaniałego bieszczadzkiego zjawiska jakim jest dzisiaj Wilcza Jama... Znamy się z Anią i Andrzejem prawie dwadzieścia lat i wiem, jak im było ciężko, jakim trudem zapracowali na ten dzisiejszy dom.
Ciekawe są wspomnienia o generale Doskoczyńskim, polowaniach ale jednak brakuje jak sugeruje tytuł - wspomnień bardziej prywatnych, tych z niezapomnianej leśniczówki w Mucznem.
Polecam książkę przede wszystkim tym wszystkim którzy choćby raz zakosztowali atmosfery Wilczej Jamy jaką ona była przed laty, ale też miłośnikom egzotycznych polowań w dalekich światach. A przede wszystkim miłośnikom łowów (nie tylko z bronią gotową do strzału) na Wilczej Górze czy na Tarnawie Niżnej gdzie jest nie mniej egzotyczne.