Hehe, a oto rozwinięcie rozwiazania zagadki: kolano po prawej jest moje, a po lewej Asiczki.
Asiczka miala rzeczywiscie wypadek rowerowy. A mnie dwa dni poźniej poniosla fantazja ułanska i zachcialo mi sie wygłupów na oklep. No i się doigralam.
Tak wiec, drogi TB, kombinowales dobrze, ale nie do konca - ja jednak spadlam z konia! A taka jestem zdolna, ze stluklam sobie kolano i kostke lewej nogi, i to od wewnętrznej strony.
Te kolana to dowod na metafizyczny związek pomiędzy mną i Asiczką.
No i dodam jeszcze z dumą, ze jak na twarde bieszczadzkie baby przystalo, dalej bardzo intensywnie używałysmy tych poobijanych kulasów...